Pages

czwartek, 25 lipca 2013

Telawiwski żar (tarta z pieczoną papryką Yotama Ottolenghi)


Kiedy z nieba leje się żar...

 
... i jedyne, o czym marzę to cień i szczypta chłodnej zieleni...

 
 
... (najlepiej w sąsiedztwie wody)...

      
   
... ostatnie, czego pragnę, to uruchamianie piekarnika.

Dlatego polecam Wam upiec tę tartę wieczorem, na kolację - w towarzystwie kieliszka chłodnego białego wina będzie pięknym zwieńczeniem dnia.

***

Przepis pochodzi z książki, która od miesięcy nie schodzi z mojego kuchennego parapetu (a musicie wiedzieć, że stoją tu tylko najczęściej używane przeze mnie pozycje): "Jerusalem" Yotama Ottolenghiego. 

Fotografie, które oglądacie w tej notce, zrobiłam w sąsiedztwie Jerusalem, Tel Avivie.

Ale wróćmy do tarty...


TARTA Z PIECZONĄ PAPRYKĄ YOTAMA OTTOLENGHI

4 czerwone papryki, oczyszczone i pokrojone w paski (szer. 1 cm)
3 małe cebule, pokrojone w plasterki
1/2 łyżeczki tymianku
1 łyżeczka mielonych ziaren kolendry
11/2 łyżeczka mielonego kuminu
5 łyżek oliwy
płat ciasta francuskiego
1 łyżka kwaśnej śmietany
4 jajka
sól i pieprz do smaku

W misce mieszam paprykę, cebulę, tymianek, oliwę, przyprawy i sól. Rozkładam tę mieszankę na wyłożonej papierem do pieczenia blasze i piekę 30 minut w 210 st. C. Po upieczeniu odstawiam do lekkiego przestygnięcia.

Na blasze do pieczenia rozkładam ciasto francuskie i lekko nacinam jego brzegi (albo kroję ciasto na małe tartaletki), tworząc "ramkę". Jej wnętrze smaruję łyżeczką kwaśnej śmietany, na niej rozkładam pieczoną paprykę z cebulą. Piekę tartę 12 minut (w 210 st. C.), wykładam tartę z piekarnika, robię w papryce wgłębienia, w które wbijam jajka. Piekę tartę jeszcze 10 minut. Przed podaniem posypuję pieprzem. Tarta dobra na zimno i na ciepło.

12 komentarzy:

  1. Dzięki tobie przenoszę się raz po raz do Ziemi Świętej:) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity klimat i do tego ta tarta!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale zdjecia Aniu (jak zwykle zreszta:) Ja przelecisz tak cala ksiazke Yotama to dla innych nie pozostanie nic juz do zrobienia :)))

    Pozdrowienia cieple :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majka, taki jest mój cel! ;) Przewałkować Yotama od a do zet.

      Usuń
  4. Piekne zdjecia, piekne slowa.
    A tarta wspaniala!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie i pysznie :)
    Przypomina mi się mój pobyt w Izraelu :) Poza pysznościami i mega wilgotnym powietrzem pamiętam też podbite oko z kilkoma ciemniejszymi odcieniami :P

    Zapraszam na mój blog kulinarno-lifestylowy (dużo jedzenia i relacja z podróży do USA)

    kwiatpomarnczy.wordpress.com

    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu to była śmieszna historia :) Mąż pracował niedaleko Tel Awiw'u i dostał mieszkanie służbowe, była tam mała sypialnia na końcu długiego korytarza. Pierwszej nocy, po wizycie w toalecie po omacku wracałam do łóżka i kiedy już stałam w progu pomyślałam "ta sypialnia mieści tylko łóżko" i postanowiłam do niego "wskoczyć"... To był błąd! Moja czaszka, a dokładnie miejsce ok 1 cm od lewego oka "nadziało się" na zagłowie łóżka. Taki był efekt mojego "wskoku do łóżka o 4 rano, gdy w pokoju zaciągnięte były metalowe rolety..." Na dodatek zagłowie miało metalowe, dekoracyjne obicie... Krew się lała, ja w szoku (pewnie też ze szczęścia że nie straciłam oka...), a mój mąż latał po okolicy szukając jakiegokolwiek plastra. Wrócił tylko z lodem :) Skleiłam rozcięcie kawałeczkiem wkładki higienicznej obciętej obcinaczką do paznokci. Dlatego blizna jest bardzo mała , bo połączyłam rozcięcie. Oko było podbite przez cały pobyt :) Taka historia... :D Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Wow, ale historia! Sklejenie rany najbardziej mi się podoba :)))

      Usuń
  6. Piękne i klimatyczne zdjęcia, a piekarnik włanczam faktycznie tylko wieczorem, żar sie leje z niego, ale przy okazji żal siedzieć w domu w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.