środa, 25 lutego 2015

Pyszny jagodowy pudding z chia (nasion szałwi hiszpańskiej) na pożegnanie zimy



W chłodne, zimowe dni mam nieustającą ochotę na kremowe, najlepiej ciepłe desery. Zajadam się kaszą manną (moja ulubiona wersja to kasza z duuuużym kożuchem, kapką masła i niedużą ilością cukru na wierzchu), domowej roboty budyniem (na przykład tym czekoladowym, przepis z lutego 2009 roku) i kisielem.

Kilka lat temu do repertuaru moich kremowych deserów dołączył pudding z tapioki. I myślałam, że kolekcja słodkości tego rodzaju się  zamknie, ale myliłam się. Kilka miesięcy temu odwiedziłam moją ulubioną kawiarnię Retro i spróbowałam puddingu z chia, nasion szałwii hiszpańskiej. I choć nie jestem typem, który rzuca się na wszelkie nowinki kulinarne, to po zjedzeniu porcji deseru postanowiłam uchylić nasionkom chia drzwi do mej kuchni.

Pudding to taka fajna sprawa, że robi się w zasadzie... sam. Wystarczy zalać ziarna odpowiednią ilością płynu, bardzo dokładnie wymieszać i pozostawić na noc w lodówce. Ja jadłam go na zimno, ale można również przygotować wersję rozgrzewającą i go po prostu podgrzać.

To co, żegnamy zimę jagodowym (malinowym, truskawkowym, itp.) puddingiem z chia?



JAGODOWY PUDDING Z NASION CHIA

2 łyżki nasion chia
1 szklanka (250 ml) mleka (ja robię na krowim, bo lubię, ale na kokosowym jest równie pysznie)
1 łyżeczka miodu

do podania: 
jagody (ze słoika lub - w sezonie - świeże)

Do słoika wsypuję nasiona chia, zalewam mlekiem, dodaję miód. Zakręcam i bardzo, bardzo dokładnie mieszam. Wstawiam na noc do lodówki. 

Następnego dnia wyciągam pudding z lodówki, dodaję doń 2-3 łyżki jagód (jeśli podaję świeże, to rozgniatam je uprzednio w miseczce). Mieszam, zajadam.


poniedziałek, 9 lutego 2015

Chytry plan (ciasteczka maślano-gryczane)


Pączki i faworki atakują mnie ze wszystkich stron, a ja wmawiam sobie, że wcale nie mam na nie ochoty i zgrabnie omijam temat. Nie, nie zjadłabym idealnie kruchego, przyprószonego mgiełką cukru pudru faworka! Ani domowego, złocistego pączka z kwaskowatym nadzieniem wiśniowym (prosto z maminej spiżarni)... Nieeeee.

piątek, 23 stycznia 2015

Śniadanie Kasi Tusk (jajka sadzone na szpinaku z pomidorkami koktajlowymi)







Uwielbiam, kiedy ktoś dla mnie gotuje. Nie zdarza się to często, więc kiedy trafia się taka okazja, ekscytuję się jak dziecko. Wącham, podjadam, fotografuję. A uczucie, kiedy siadam przy stole i otrzymuję talerz jedzenia, jest niezwykle miłe.

czwartek, 22 stycznia 2015

Oni zgotowali sobie sukces - kilka słów o konkursie "Zgotuj sobie sukces" organizowanym przez Makro (i fondant czekoladowy z chilli) /wz/


We wpisie dotyczącym ostatnich warsztatów, w których uczestniczyłam, zainteresował Was czekoladowy suflet. Miałam zamiar go upiec, ale zajrzałam na stronę poświęconą konkursowi "Zgotuj sobie sukces", organizowanemu przez Makro Cash& Carry i Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szefów Kuchni i Cukierników, gdzie znalazłam zbiór popisowych dań zwycięzców VI edycji zawodów, a wśród nich recepturę na fondant z chilli i morelowym chutney'em. Spodobała mi się, choć nieco ją zmodyfikowałam, dostosowując do warunków domowych - zamiast moreli wykorzystałam bowiem mus truskawkowy, którego zapasy mam w zamrażarce.

sobota, 17 stycznia 2015

A w styczniu lubię... (naleśniki gryczane z boczniakami i porem)


1. Prace i historię Vivian Maier.

Dziwne, że nie pisałam tu jeszcze o Vivian, bo już długo jestem pod wpływem historii i prac tej samotnej, tajemniczej pani fotograf. Niedawno obejrzałam film "Szukając Vivian Maier", próbujący rozwikłać tajemnicę Vivian, która przez życie przeszła samotnie, pracując jako niania w nowojorskich domach, a pasją napędzającą jej życie była fotografia. Vivian fotografowała dla siebie. W swoich zdjęciach niesamowicie zbliżała się do człowieka, pozostając jednocześnie na uboczu. Każda praca jej autorstwa, którą widziałam, kryje w sobie drugie dno, czasem jest to mrok, czasem smutek wyłuskany z pozornie banalnej scenki.

2. Film

środa, 14 stycznia 2015

Sproszkowana mięta, cytrusowa piana i zabawy z syfonem, czyli warsztaty w Akademii Efektywnej Przedsiębiorczości MAKRO



Na mojej skrzynce mailowej pojawia się wiele zaproszeń na warsztaty, pokazy i degustacje. Za większość z nich dziękuję. To nie jest tak, że jestem zblazowana czy że przewróciło mi się w głowie od ich natłoku. Robię to, ponieważ mam ograniczone możliwości czasowe, ale również dlatego, mam do takich spotkań pragmatyczne podejście. Lubię coś z nich wynieść. Jestem żądna konkretów, informacji, które wzbogacą moją kuchnię lub poszerzą horyzonty kulinarne. Motywacją do pojawienia się na warsztatach jest też możliwość poznania kulinarnego autorytetu, osoby, którą podziwiam. Raczej nie pojawiam się na tych rozumianych jako wspólne gotowanie dla zabawy, bo - szczerze mówiąc - wolę taką zabawę w gronie przyjaciół.

Uczestniczyłam w wielu inspirujących i ciekawych warsztatach, większość z nich tu, na blogu opisałam. Dzisiaj do mojej kolekcji dochodzą kolejne.

O warsztatach w Akademii Efektywnej Przedsiębiorczości MAKRO słyszałam wiele dobrego, w ubiegłą sobotę na własne oczy przekonałam się, że opinie, które do mnie dotarły, były prawdziwe. Fantastycznie wyposażone stanowiska pełne profesjonalnego sprzętu, perfekcyjna organizacja, ekran przedstawiający pracę prowadzącego, ciekawe menu i porządne tempo to tylko niektóre powody do moich achów i ochów nad spotkaniem.

sobota, 10 stycznia 2015

Weeked w lesie, zupa w garnku (kokosowa zupa-krem z buraków)



W zasadzie to odzwyczaiłam się od takich powolnych weekendów, jak te, które przeżyłam ostatnio... Przez ostatnie pół roku moje sobotnie i niedzielne poranki rozpoczynały się o szóstej, siódmej rano. Wchodziłam na wysokie obroty i dopiero późnym popołudniem mogłam odetchnąć. Wbrew pozorom lubiłam ten rytm, dawał mi dużo energii.

czwartek, 8 stycznia 2015

Potężna dawka czekolady, czyli mus podwójnie czekoladowy z czekolady Horeca Select Makro (wz)*



Przed świętami dotarła do mnie paczka z bardzo kuszącą zawartością, znajdowały się w niej bowiem dwa kilogramowe bloki czekolady i duża paczka kakao. Muszę przyznać, że nigdy nie miałam do czynienia z tak solidną porcją, tyle dobra naraz! Produktu, które otrzymałam do przetestowania to czekolady Horeca Select z oferty Makro (o, tutaj), przeznaczone do użytku przez profesjonalnych kucharzy i cukierników.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...