czwartek, 4 lutego 2016

Kilka słów o trendach* kulinarnych w 2016 roku i wschodzącej gwieździe łąk, rokitniku


W trendach kulinarnych portalu Hello Zdrowie na 2016 rok (klikrokitnik został wytypowany jako jeden z bohaterów głównych. Coś w tym jest, bo te małe pomarańczowe owoce coraz częściej pojawiają się w na łamach magazynów, książek i blogów kulinarnych, a stąd już tylko krok do kuchni "zwykłego" człowieka.

Sama typuję, że 2016 rok upłynie pod znakiem:

- zbieractwa (ruszymy w las, na łąki i pola zbierać rokitnik, dereń, głóg, dzikie zioła, itp.)
- kiszenia (już nie tylko kapusta i ogórki albo modne kimchi, ale i buraki, pomidory czy  kalafior)
- ceramiki z małych manufaktur (zamiast powtarzalnych talerzy z marketów - indywidualność; niepowtarzalne wzory i kształty).

Ale wróćmy do rokitnika: zbierałam się do zbiorów kilka lat, bo piękne krzaki rosną w moim sąsiedztwie, ale zawsze było mi z nim jakoś nie po drodze. Paradoksalnie, udało mi się to w momencie, gdy czasu miałam najmniej, bo krótko po urodzeniu Olka. Dzisiaj mam w zamrażarce woreczek pomarańczowych kulek, kilka wskazówek dotyczących samego zbioru i wiele pomysłów na wykorzystanie rokitnika. Napiszę o tym w następnej notce. 

* a jeśli ktoś nie lubi słowa trendy, zamieńmy je na określenie "kierunki";

wtorek, 2 lutego 2016

Nasz gdański Plac Zbawiciela, czyli ulica Wajdeloty, Gdańsk Wrzeszcz


Jeśli wysiądziecie z SKM-ki na stacji Gdańsk-Wrzeszcz i wyjdziecie mniej uczęszczanym wyjściem w przejściu podziemnym (nie w kierunku ulicy Grunwaldzkiej, a w przeciwnym), Waszym oczom ukaże się niewielki, acz urokliwy park Kuźniczki. Idąc dalej, traficie na ulicę Wajdeloty, którą zwieńcza niewielkie rondo. Niegdyś rósł na nim piękny kasztanowiec, jednak po rewitalizacji miejsca drzewo zostało ścięte, ale to chyba jedyny minus odnowy tego zakątka. 


piątek, 29 stycznia 2016

Orientalna piękność czyli różana owsianka z granatem i migdałami


Styczeń i luty to dobra pora na ciepłe śniadania. To, że króluje u mnie wtedy owsianka, już wiecie. O tym, że najbardziej lubię jej najprostszą wersję, z kawałkiem masła i odrobiną cukru, też już pisałam. Ale czasem mam ochotę na zabawy z owsianką - wówczas robię taką z czekoladą (klik), karmelizowanymi pomarańczami (klik) czy z bananami i miodem (klik). Niezmienne pozostają tylko dwie rzeczy: owsianka musi być na mleku (dopuszczam dodatek wody) i koniecznie trzeba ją doprawić szczyptą soli.


czwartek, 21 stycznia 2016

Z mleczkiem kokosowym wszystko smakuje lepiej! Rozgrzewająca zupa dyniowa

Jedną z moich słabostek kulinarnych jest mleko kokosowe. Na półce zawsze stoi jedna, dwie puszki na awaryjne gotowanie, nie wyobrażam sobie kuchni bez tej kremowej nuty kokosa w daniach. To dzięki mleczku kokosowemu wyczarowuję szybkie potrawy - wystarczy łyżka-dwie pasty curry, trochę warzyw, ryż  oraz oczywiście rzeczone mleko i potrawa gotowa. Ostatnio, kiedy lodówka po powrocie do domu świeciła pustkami, zrobiłam coś na kształt dahl: ugotowałam paczkę soczewicy, dałam trochę kuminu, czarnuszki, czosnku, dorzuciłam puszkę ciecierzycy i mleczko, całość smakowała fantastycznie. 

wtorek, 12 stycznia 2016

Biała woalka (pyszne ciasto makowo-jabłkowe na orzechowym spodzie)



Po siarczystych mrozach nieśmiało sypnęło śniegiem. Centymetrowa warstewka wilgotnych płatków to jedynie półprzezroczysta woalka ledwie zakrywająca świat, a mi się marzy puchaty biały szalik. Śnieg sięgający kolan, spacery po białym lesie z kawałkiem czekolady w kieszeni i termosem z pomarańczową herbatą.

Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma, więc spaceruję po przyprószonym świecie i czekam na więcej. Do domu wracam z rumieńcem i zwiększonym apetytem, wszakże pchanie wózka to większy wysiłek niż "zwykły" spacer. W kuchni czeka na mnie upieczony przez mamę placek makowo-jabłkowy na orzechowym spodzie. W końcu udaje nam się spełnić jedno z kuchennych postanowień, które pada co roku w Wigilię - jeść mak również poza sezonem świątecznym. 


CIASTO MAKOWO-JABŁKOWE NA ORZECHOWYM SPODZIE

piątek, 8 stycznia 2016

A w styczniu lubię...


autorka: Marta Frej; 
To już kolejny rok z moim cyklem inspiracji "Lubię". Na przestrzeni lat jego charakter nieco się zmienił. Teraz, gdy jest z nami trzymiesięczny Oluś, siłą rzeczy na razie mnie "bywam", więc nie mogę chwilowo polecić żadnego filmu, który właśnie leci w kinie*, imprezy czy przedstawienia teatralnego, przybyło mi za to "lubisiów" związanych z dziećmi.

Od narodzin małego dbam jednak, by moje życie nie ograniczało się wyłącznie do pieluch, mleka i ciuszków dziecięcych, w miarę możliwości dokarmiam też swój mózg, więc możecie być pewni, że nigdy nie zabraknie tu choćby szczypty kultury.

1. Prace Marty Frej**.
Niedawno Gazeta Wyborcza sprezentowała swym czytelnikom kalendarz z jej rysunkami.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Kocham kalendarze czyli dzień dobry w 2016 roku (Sezonownik 2015, Pan Kalendarz, Kukbuk 2016 i inne)



Zawsze we wrześniu z radością zapisywałam pierwsze strony pachnących nowością zeszytów szkolnych. Nienaruszona, twarda powierzchnia trzydziestodwukartkowca w kratkę, woń farby drukarskiej i sama wizja POCZĄTKU była niezwykle kusząca. Nowe postanowienia - będę ładnie prowadzić zeszyt przez cały rok, będę się regularnie uczyć, odrabiać lekcje zaraz po powrocie ze szkoły, będę uważać na matematyce (a nie pisać wiersze)...

wtorek, 29 grudnia 2015

Kieliszek wina i wieczór w ogrodzie, czyli moje smaki z Jacob's Creek (wz)

/wpis zamawiany/

Przed świętami zostałam zaproszona do przygotowania potrawy, która pasowałaby do  jednego z win Jacob's Creek. Jako że najbardziej lubię lekkie białe wina z wyraźną nutą owocową (ale nie nazbyt słodkie) mój wybór padł na półwytrawne Sauvignon Blanc. 

Próbując tego białego wina przyszedł mi na myśl taki widok: jest ciepłe sierpniowe popołudnie, leżę na huśtawce, w zasięgu mojej ręki znajduje się kieliszek wina i talerzyk z cukiniową tortillą (delikatną cukinię wzmocniłam o nutę czosnku, zaś całości pazura dodał kozi ser). Bujam się więc delikatnie, zajadając tortillę oraz sącząc wino i czekam na nadejście nocy, kiedy to z ciemnego nieba wyłonią się tysiące gwiazd.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Pierniczki last minute (lebkuchen - łatwe, pyszne, szybkie pierniczki norymberskie)



Przygotowanie tradycyjnych pierniczków jest bardzo pracochłonne. Leżakowanie i wałkowanie masy piernikowej, wycinanie ciasteczek, pieczenie kolejnych blach i wreszcie czasochłonne zdobienie bakaliami - to wszystko jest bardzo przyjemne, ale nie zawsze jest na to czas.

Jeśli więc należycie do tych, którzy cierpią na deficyt czasu albo  po prostu nie mają nastroju i chęci na długie przygotowywanie pierników, śpieszę z przepisem na pyszne pierniczki last minute. W moim domu pojawiają się już od kilku lat, robi się je błyskawicznie, a efekt końcowy jest przepyszny. Poznajcie lebkuchen, tradycyjne pierniczki norymberskie. 


LEBKUCHEN  - PIERNICZKI NORYMBERSKIE

250 g mąki pszennej
85 g zmielonych na mączkę migdałów
3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
1 łyżeczka zmielonego cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
200 ml płynnego miodu
85 g masła
1/2 szklanki drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej i cytrynowej (czasem pomijam)

na lukier:
ok. 2/3 szklanki cukru pudru i wody tyle, by dało się ukręcić lukier
10-15 kropelek miętowych

Suche składniki mieszam w misce. Masło i miód podgrzewam do roztopienia tłuszczu, lekko studzę i wlewam do sypkiej mieszanki. Dodaję skórki i mieszam (nie może być grudek). Ciasto powinno wyjść lepiące. Przykrywam masę ściereczką i odstawiam do ostudzenia, by zgęstniało.

Następnie robię z ciasta kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego i układam na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia (zachowując duże odległości, bo pierniczki bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczam dłonią. Piekę w temperaturze 180º C przez 12-15 minut. Po wyjęciu z piekarnika czekam chwilę, by ostygły (są b. miękkie), dopiero potem przekładam pierniczki na kratkę. 

Ostudzone pierniczki polewam lukrem przygotowanym z wody, cukru pudru i kropli miętowych. stygnięcia lukru.

Uwagi:

1. Przepis na lebkuchen znalazłam u Małgosi z Trochę Innej Cukierni. 
2. Kropelki miętowe możecie kupić w aptece (to lek na trawienie). Ilość zależy od gustu - ja lubię mocno miętowy lukier.
3. Kilka partii pierniczków robiłam bez dodatku skórek cytrusowych - tez pyszne!

piątek, 18 grudnia 2015

Dziwna para - śledź i piernik czyli pyszne, orzechowo-piernikowe śledzie



W ubiegłe święta Bożego Narodzenia odpowiadałam za śledzie. Zamiast tych tradycyjnych pod pierzynką, zaplanowałam trzy opcje smakowe: z burakami (klik!), "inlag sill" - marynowane na skandynawską nutę (przepis prezentowałam tutaj - klik!) i śledzie z... piernikiem. Dwa ostatnie przepisy podchwyciłam u królowej śledziowych receptur, Lo z blogu Pistachio i jak zwykle się nie zawiodłam. 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...