Pages

poniedziałek, 20 maja 2013

Ach, urodzić się w maju! (jogurtowa panna cotta z miodem i migdałami)


Kiedy byłam mała, zazdrościłam koleżankom, które urodziły się w maju. Tak bardzo chciałam obchodzić urodziny właśnie w tym miesiącu, otrzymywać w prezencie pęki fioletowego bzu o odurzającym zapachu, bukieciki konwalii i częstować gości biszkoptem z bitą śmietaną i truskawkami

Niestety, faktów nie da się zmienić: przyszłam na świat w listopadzie, najbrzydszym z możliwych miesiącu. Nie przeszkadza mi to cieszyć się bukietem bzu, z tą tylko różnicą, że zrywam go sama, a nie otrzymuję w ramach upominku.

W maju cieszę się jeszcze słońcem, które hojnie spływa z nieba, szparagami i zapachem młodych pokrzyw porastających rowy. Maj to najpiękniejszy czas na jazdę na rowerze. 

W tym miesiącu lubię piec placki z rabarbarem, zjadam miseczki truskawek i opycham się młodymi ziemniaczkami z koperkiem. W tym roku obwołuję maj miesiącem jogurtowej panna cotty







JOGURTOWA PANNA COTTA Z MIODEM I MIGDAŁAMI

(na ok. 6-8 szklaneczek)

4 łyżki ciepłej wody
7 g żelatyny
450 g gęstego jogurtu naturalnego (najlepiej w temp. pokojowej)
470 ml mleka albo śmietanki 30% lub połączenia tych dwóch składników
50-100 g drobnego cukru, w zależności od stopnia preferowanej słodkości (ja dałam 60 g)
2 łyżki soku cytrynowego

do podania:
miód (u mnie gryczany)
ok. 1/2 szklanki uprażonych na suchej patelni płatków migdałowych

Do kubka z wodą dodaję żelatynę i mieszam do rozpuszczenia (ja rozpuszczam żelatynę w mikrofalówce, podgrzewając ostrożnie naczynie, w którym jest).

W dużej misce mieszam cały jogurt i 1 szklankę mleka/śmietanki/mieszanki mleczno-śmietankowej. W małym rondlu mieszam pozostałą część mleka/śmietanki/mieszanki mleczno-śmietankowej, dodaję cukier i mieszam do rozpuszczenia tego ostatniego. Gdy mikstura zacznie się gotować, dodaję wodę z rozpuszczoną żelatyną, mieszam dokładnie i zdejmuję z ognia. Wlewam zawartość rondelka do miski z jogurtem i energicznie, szybko mieszam. Na koniec dodaję sok z cytryny.

Masę przelewam do małych szklaneczek/miseczek i chowam do lodówki, aby stężała (czas tężenia zależy od wielkości naczynia, minimum to 2-3 godz.). 

Przed podaniem wlewam do każdego kubeczka miód (1-2 łyżki, w zależności od gustu) i posypuję prażonymi migdałami). Podaję natychmiast.


Uwagi:

1. Robiłam ten deser już trzykrotnie i ciągle mam nań ochotę; jogurtowa nuta wzbogacona o miód i prażone migdały smakuje wspaniale. Deser jest lekki, orzeźwiający i stanowi świetną bazę wyjściową do dalszych eksperymentów. Przepis pochodzi ze Smitten Kitchen, z tym że orzechy włoskie zastąpiłam migdałami, które mi tu bardziej pasują.

2. Ilość cukru zależy od preferencji i tego, ile miodu dodacie do deseru. Jeśli miodu będzie sporo, należy dać mało cukru, jeśli zaś robicie wersję bez miodu, a np. z owocami, lepiej dać więcej cukru, aby deser nie był kwaśny.

3. W doborze dodatków do deseru, można traktować go jak jogurt - idąc tym tropem, wybierzemy pasujące smaki. Moja następna wersja jogurtowej panna cotty będzie truskawkowa, mam ochotę jeszcze na połączenie malin i borówki amerykańskiej, a także pistacje z miodem i wodą różaną.

4. A kto woli bezjogurtową wersję deseru, może zerknąć na pannę waniliową, kawową albo tę z truskawkami (i z maślanką). 

33 komentarze:

  1. Napisałam przed chwilą o mojej radości z tego, że urodziłam się w maju.
    Zaglądam do Ciebie i Ty także o owej radości majowej piszesz.

    Ja częstuję moich gości tortem bezowym z musem z wanilią i białą czekoladą z truskawkami.

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=186744558150186&set=a.105348629623113.9562.100004439287846&type=1&theater

    Majowo pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja właśnie mam to szczęście, że obchodzę urodziny w maju, czego sama sobie zazdroszczę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jestem z maja podobnie jak moja mama i mój syn:) Takie szczęście:))

    OdpowiedzUsuń
  4. listopad wcale nie jest brzydki! bywa słoneczny i napełnia entuzjazmem, że jeszcze grudzień, święta, i nowy rok. w listopadzie najmilej zostawać w domu z herbatką i książką... i nie dawać się chandrze. listopad jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, czy mogłabyś podać ile łyżek/ łyżeczek to 7 g żelatyny? nie mam wagi kuchennej aż tak dokładnej przy takich mini ilościach i juz poległam na Twojej galaretce z cytrusów, jak zostosowałam przelicznik znaleziony w inernecie (są różne wersje). Będę wdzięczna..Ania
    PS. może inni mają ten sam problem, więc przyda się nie tylko mi..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji robienia kolejnej panny, wyważyłam żelatynę. I tak 1 idealnie płaska łyżka stołowa to 10 g żelatyny, a więc 7 g to jakieś 3/4 łyżki. Z tym że moja waga waży co 2 g, ale zawsze staram się to wyśrodkować. Z resztą gram w tę stronę czy w druga nie zaważy na konsystencji mocno.

      Usuń
  6. Ja jestem majowa (a żeby było jeszcze lepiej, to urodziłam się 3 maja, zawsze więc był to dzień wolny i był czas na rodzinny obiad z wszystkimi pysznościami, deserami i spokojną kawą a póniej także szampanem ;)) i cieszę się celebrowaniem w tym miesiącu ogromnie. A panna cotty (tak to się odmienia? ;)) jeszcze nigdy (!) nie jadłam, wstyd! Nadrobię za miesiąc niespodzianką na imieniny Taty chyba, zainspirowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem majowa (a żeby było jeszcze lepiej, to urodziłam się 3 maja, zawsze więc był to dzień wolny i był czas na rodzinny obiad z wszystkimi pysznościami, deserami i spokojną kawą a póniej także szampanem ;)) i cieszę się celebrowaniem w tym miesiącu ogromnie. A panna cotty (tak to się odmienia? ;)) jeszcze nigdy (!) nie jadłam, wstyd! Nadrobię za miesiąc niespodzianką na imieniny Taty chyba, zainspirowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też się urodziłam w listopadzie, a dokładnie w połowie listopada ;-) A maj - u mnie teraz zimno i leje, także wszystko jest względne. Panna cotta pycha :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z wsrzesnia i wrzosy maja szczescie, ze je uwielbiam :)
    Panna cotta wymarzona! Piekna i kuszaca. Ten polyskujacy miod powala na kolana. Z borowkami bedzie doskonala! :)

    Pozdrawiam Cie, Truskawko serdecznie!
    p.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja jestem pażdziernikowa i wcale nie narzekam.W pażdzierniku mam też imieniny-wtedy stragany uginają się od wszelakiej dobroci.Nie narzekam bo nie ma na co,wtedy jest pięknie,złociście,kolorowo-dla mnie to taka poczekalnia przed zimą.A swoje dzieci urodziłam w czerwcu-żeby nie miały na co narzekać.........

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozweselił mnie Twój post, bo ja właśnie majowa i rzeczywiście uwielbiam ten miesiąc :).
    Deser wygląda smakowicie,ale wiesz że nie znam jego smaku ..

    OdpowiedzUsuń
  12. Hurraa! Jestem majowa:))) A ta panna od Deb też mnie kusi ogromnie! Zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ania, cudo:)
    A ja majowa dziewczynka jestem:)
    I odzywam się jak wszystkie powyższe majówki:)

    OdpowiedzUsuń
  14. I ja majowa :) kocham ten miesiąc, za bzy i konwalie, za truskawkowe i rabarbarowe wypieki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiem coś o urodzinowej zazdrości! Zawsze zazdrościłam bratu, który miał urodziny w lipcu - mama robiła z tej okazji lodowy tort, kręcąc własnoręcznie lody truskawkowe. Ja musiałam zadowolić się tortem tradcyjnym - bo jestem grudniowa. Na domiar złego, imieniny również zimą, więc z lodowych deserów nici:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pysznie wygląda :> Narobiłaś mi ochoty! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Panna cotta wygląda bajecznie. A co do maja, to moja siostra urodziła się w maju i to właśnie jej dawałam bez w prezencie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z miodem jeszcze nie jadłam !

    OdpowiedzUsuń
  19. Maj to piękny miesiąc, kocham zapach bzu, który zawsze kojarzy mi się z majem.
    Mam bez bliziutko, dziś sobie zerwę.
    :)
    A panna cotta wygląda cudownie :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój deser ulubiony!!!!!
    Ja urodziłam syna w maju. Jutro będzie rok :) Piękny miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  21. A dla mnie listopad wcale taki brzydki nie jest. No i w listopadzie rodza sie Skorpiony, a ja mam slabosc do Skorpionow :)
    Ja jestem lipcowa. Zawsze zazdroscilam kolezankom i kolegom, ktorzy urodzili sie w czasie roku szkolnego, bo mogli czestowac dzieciaki cukierkami i byc bohaterem dnia...
    Panna cotta wyglada cudnie. I mysle, ze wersja jogurtowa - lzejsza, bardziej kwaskowata moze - pasowalaby mi bardziej nize wersja klasyczna.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jednym z najpiękniejszych bukietów, jakie dostałam na majowe urodziny, było CAŁE drzewo bzu! Zmieściło się jedynie w wannie :-) Życzę Tobie i takiego bukietu, nawet gdybyś miała sama go sobie sprawić!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja urodzona ostatniego sierpnia zawsze się smuciłam, że o mnie nikt nie pamięta. Bo koleżanki/koledzy ze szkoły raczej nie pamiętali. Nie było wtedy doby facebooka. Teraz cieszę się, że sierpień wita mnie ostatnim ciepłem. I tym, że jest sporo w nim sezonowości.
    :) Trzeba odnajdywać dobro w tym co nas dotyczy.
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja mam w maju, szkoda trochę, że na początki, jeszcze nie do końca ożyła wtedy przyroda ale i tak ubóstwiam majowe ciepłe wieczory ♥

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam jutro urodziny;))) Uwielbiam maj właśnie przez to, że jestem majowa dziewczyna:)i za konwalie - moje ulubione kwiaty!

    A Skorpionki mam dwa - moje największe SKARBY na świecie!
    Ściskam Cię Aniu!

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam, po prostu uwielbiam Strawberries from Poland! sa na tym swiecie dwa kulinarne blogi na ktore wchodze regularnie i Twoj jest jednym z nich (tuz obok Manger by Mimi Thorisson ;-)). Uwielbiam Twoje przepisy, bo zawsze sa swietnie dopracowane i smakuja dokladnie tak jak opisujesz! To sie ceni! No i nie jesz (lub prawie nie jesz) miesa, co takze jest bardzo przyjemne... Uwielbiam takze Twoj styl pisania - nigdy nie jest nudno, nigdy nie jest naiwnie, nigdy nie jest banalnie. Uwielbiam Twoje zdjecia i fascynacje kultura zydowska!!! no i czekam zawsze na - 'a w ...lubie..'
    .xox

    OdpowiedzUsuń
  27. Chciałam się tylko grzecznie zapytać kiedy będzie "a w maju lubię.."?
    Uwielbiam ten cykl i czekam, czekam, czekam :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. mmm...pysznie wyglada!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jestem w maju urodzona :). Dziękuję Mamo ;). Żałuję po latach, że ślubu nie brałam w maju. Sukienka i konwalie albo bez... Cudnie by było. Aniu porywam panne i wirtualnie się zajadam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. cudne muszę spróbować zrobić
    http://margarittasdiy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.