Pages

wtorek, 9 kwietnia 2013

No i cóż, że z Hiszpanii?


Truskawki muszą być!


16 komentarzy:

  1. też już mam na nie straszną ochotę :) ciekawe co z nich wyczarujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowy rozsądek mówił, że nie powinnam, ale mam za sobą już dwa opakowania. Były super, tak po prostu same. Ciekawe, jakie będą u Ciebie? Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż mi ślinka cieknie! Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kupiłam niedawno, ale niestety z prawdziwą truskawką miały mało wspólnego:(
    Choć wyglądały ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mieszkam w Polsce więc nie mam dostępu do tamtejszych truskawek(są chyba najlepsze na świecie) więc polubiłam te hiszpańskie i zajadam się nimi w oczekiwaniu na te z własnego ogródka:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. No wlasnie? :) U mnie byly ostatnio te hiszpanskie w salatce ze szpinakiem, chociaz przyznaje, ze troszke kwaskowe. Pewnie bym ich nie kupila ale musialam przygotowac cos letniego dla polonijnej gazety :) A teraz czekam z utesknieniem na te z pola :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jeszcze w tym roku truskawek nie jadlam. Narazie zachwycilam sie owocami kumquat, ktore dostalam w prezencie od szefa. Jadlam je pierwszy raz w zyciu. Je sie w calosci i tylko wypluwa pestki. Taka mini pomaranczka. Dziwne uczucie. Szef przywiozl mi ze swego ogrodu w Prowansji kilka gorzkich pomaranczy na konfitury (wlasnie sie studza), a do tego te dziwne male kumquat'ki. Nie wiem jak to sie stalo, ale nawet o nich nie slyszalam. Kilka zjadlam, a reszte poszatkowalam (bez pestek) i dodalam do pomaranczy. Konfitura z gorzkich pomaranczy to moja ulubiona, ale samodzielnie robie ja pierwszy raz. Mam nadzieje, ze bedzie miala odpowiednia konsystencje.
    A truskawki kocham surowe i bez niczego. Dlatego czekam jeszcze na jakies slodsze odmiany. Zmuszam sie wiec do cierpliwosci :))
    Pozdrawiam
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś próbowalam kumkwaty, np. w Toskanii rosną sobie w ogrodach :) Kwaskowate to i śmieszne całkiem.

      Ja skusiłam się na koszyczek truskawek, jeden jedyny, bo mi tak tęskno... I nawet nie było z nimi tak źle, tzn. mogło być gorzej ;)

      Usuń
  8. Wyglądają ładnie,ale z truskawkami mają niewiele wspólnego.
    Próbowałam,skusił mnie zapach.
    Ale smak, porażka...

    OdpowiedzUsuń
  9. każda truskawa nawet mrożona jest pożądana :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie wiem czy wiesz, że hiszpańskie truskawki są głównie hodowane na poprzemysłowej,. bardzo skażonej wyspie. Do tego hiszpańskie rolnictwo wręcz słynie z nieumiarkowania w sypaniu wszelkim świństwem. No i transport, konserwowanie żeby wytrzymały podróż, itp. sprawiają że sory, ale ja jestem na zdecydowanie nie :) Poza tym czekanie aż coś ulubionego będzie w sezonie to czysta przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety, pomidory z antypodow gorzko rozczarowują. A raczej bezsmakowo. Pozostają tylko puszki i słoiki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hola parecen fresas comunes aquí en chile se cultiva en forma orgánica y muy limpias,en mi jardín tengo de color rosado que solo son del sur muy bonitas y dulces,muy lindo tu blog,abrazos y abrazos.

    OdpowiedzUsuń
  13. tak jest!! pamiętam jak w lutym widziałam truskawki w Warszawie przy dworcu autobusowym, były w bardzo rozsądnej cenie, nie kupiłam, bo bym nie mogła ich jeść nieumytych w podróży;) to by była chyba podwójna męczarnia..;)
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.