Pages

niedziela, 25 sierpnia 2013

W krzaki!


To już ostatni dzwonek, by zebrać mirabelki. A warto, bo z łubianką tych żółtych kuleczek można w kuchni  zdziałać cuda. 

Jutro Wam pokażę, co oprócz galette z nich zrobiłam.

6 komentarzy:

  1. Z dzieciństwa pamiętam pyszny kompot:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam z niecierpliwością! Bo uwielbiam mirabelki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze...? Mam 20 lat i nigdy nie słyszałam o mirabelkach :o ale wstyd :P muszę o nich coś poczytać i czekam na propozycje przepisów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nalewka z mirabelek jest extra:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze lubiłam mamowe dżemy z mirabelek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. We Francji mirabelki doceniają - ich cena jest wyższa od innych śliwek :)

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.