Pages

środa, 7 sierpnia 2013

Co słychać w kuchni? (ciasteczka z tahiną i różanym lukrem)



Czy ty w ogóle jeszcze prowadzisz blog? - zapytał zaczepnie Tomasz. 

Tak, prowadzę. Ale, po pierwsze: w tym upale piekielnym pomysły i słowa wyparowały mi z głowy. No i - to po drugie - ostatnimi czasy prowadzę dość jałowe życie kulinarne

Jałowe nie znaczy, broń Boże, niesmaczne. Bo wygląda to tak, że na śniadanie mam pomidory, albo sałatki owocowe, albo owoce z jogurtem. Dużo malin, borówek amerykańskich i zmrożonego arbuza.

Na obiad podaję młode ziemniaki z dużą ilością koperku, obowiązkowo z kefirem, a niekiedy - istne szaleństwo! - z jajkiem sadzonym. Jako że ciągle jeszcze nie znudziły mi się kalafior i fasolka, warzywa te pojawiają się z sosem a'la polonaise (to po prostu ładniejsza nazwa bułki tartej z masłem), a czasem pod postacią sałatek (fasolkę męczę np. tak, a kalafiora z obłędnym sosem kaparowym).

Ale żeby nie było, że stałam się zupełnym leniwcem, muszę dodać, że wczoraj wyłuskałam kilogram bobu na moją ulubioną zieloną pastę z czosnkiem. Dzisiaj jedliśmy ją z makaronem, jutro dojem ją na grzankach z kapką oliwy i plastrem pomidora malinowego. 




Ba, upiekłam nawet ciastka! Niestety nie jest to żadna nowość, bo niecały rok temu chrupałam je wspólnie z Moniką i wtedy też prezentowałam tu na nie przepis.

Ale obecną porcję wypieków nieco odmieniłam, polewając część z nich różanym lukrem. Zrobiłam go ucierając kilka łyżeczek cukru pudru z dwiema łyżeczkami wody różanej. Po polaniu nim ciasteczek, zapakowałam całość do plastikowego pudełka i wręczyłam Tomkowi - słodkości powędrowały do szklanego słoja w kancelaryjnej kuchni*.

Różany posmak bardzo ładnie współgrał z sezamową nutą ciastek (nota bene: tahinę również zrobiłam samodzielnie).

Można więc rzec, że nie jest jeszcze ze mną tak źle, hm?



*mam nadzieję, że stanowić będą słodki punkt dnia pewnej Marty, z którą niejednokrotnie wyczarowywałam w kuchni pyszne rzeczy (np. te pierogi), a która dzisiaj obchodzi trzydzieste urodziny i z tej okazji przesyłam Jej moc uścisków! :)

21 komentarzy:

  1. Tak, zgadzam się, że taki upał nie sprzyja prowadzeniu bloga. Lepiej poczytać książkę i popodgryzać arbuza;-) Przyjemnej środy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie same obiady jem mi również się nie znudziła fasolka i kalafior :) Po prostu je uwielbiam :)Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    http://trzymetrynadniebem1993.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. mmmm same pyszności! sezonowe, proste :) dla mnie jesteś za to ostatnio w KUKBUKu i korzystam namiętnie z tego co tam piszesz. Dziękuję!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim największym wyczynem w ostatnich dniach był garnek parującej zupy, jeszcze to odchorowałam. Dlatego dzisiaj tylko mrożona herbata, świeże owoce i dobra gazeta ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem trzeba sobie od piekarnika i kuchenki odpocząć, żeby wrócić do nich z głową pełną pomysłów i naładowanymi bateriami..
    Ślinka mi cieknie na widok tej owocowej sałatki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Proste i pyszne! Idealne śniadanie dla mnie na dziś!

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne zdjęcia, i same pyszności :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Całkowicie rozumiem lenistwo spowodowane ukropem. Jestem w trakcie kursu językowego, na który codziennie biegam i upał nie pomaga w koncentracji. Śliczna poduszka na 1szym zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, dziękuję bardzo. POducha od Piegowatej:
      http://freckled-thoughts.blogspot.com/

      Usuń
  9. bardzo pięknie i smacznie wyglądają te ciasteczka:) sałatka owocowa to już w ogóle pychota:)

    OdpowiedzUsuń
  10. No jasne że nie jest źle! A w taką pogodę nie da się pichcic!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jest źle, Aninka;). Ja jem podobnie, więc co tu 'zapodawać' ludzikom na blogu...?
    Ciasteczka muszę być pierwsza klasa, muszę kiedyś spróbować tę tahinę do wypieków.
    Letnie pozdrowienia! I tak trzymaj, bo jest lato w końcu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. dzieje się, dzieje...
    ale smaku narobiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ piękne to pierwsze zdjęcie :D A tak na poważnie, to zdjecie nr 2 jest dla mnie mistrzostwem! I chętnie bym zjadła te ciastka! Może w przyszły weekend zmierzę się z piekarnikiem;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sos a'la polonaise ;))) U nas na talerzu był w niedzielę z żółtą szparagową a do tego kasza gryczana i jajo smażone. Obłęd! ;)

    Z mocno eksploatowanych punktów są u nas koktajle. Ostatnio najlepiej smakuje: jogurt naturalny, banan i cynamon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Karoli się zaraziłaś koktajlomanią? Chociaż Karola chyba bardziej w soki poszła :)

      Usuń
    2. Nieee, to dopadło mnie wcześniej ;)

      A wiesz - wczoraj drogą kupna przytachaliśmy z Panem R. nowy zapas tahiny i tak się po drodze w trajtku zastanawiałam, gdzie ja widziałam ciastka z tahiną. A tu proszę - subskrypcja komentarzy, to czasem rzecz bezcenna ;)
      Dzisiaj robię hummus (właśnie mi się studzi ugotowana ciecierzyca), a potem obieram kierunek na te ciacha :)

      buziaki :)**

      Usuń
    3. Zrobiłaś :) Te z przepisu u Moni. Trochę za miękkie były przy formowaniu, ale po upieczeniu smakowały jak chałwa. I chociaż chałwy nie lubię, to ciastka były w deseczkę :)

      Usuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.