Planując tę notkę, najpierw chciałam napisać o tej potrawie, że nie jest to danie spektakularne. Zmieniłam jednak zdanie.
Owszem, jest to danie niezmiernie łatwe do przyrządzenia, składa się z niewielkiej ilości składników i wydaje się być banalne, ale jeśli się głębiej zastanowić, jest spektakularne. Bo smak świeżych marchwiowych wstążek z bazyliowym pesto jest obłędny.
Połowę widocznej na zdjęciach miski zjadłam w ramach obiadu zamiast klasycznego makaronu z pesto. Na pomysł zastąpienia makaronu marchewką wpadłam podczas "dnia warzywniaka" (czyli dnia bez pieczywa, nabiału, makaronów, kawy, itp.). Inna sprawa, że już wieczorem się złamałam i po długiej walce łakomstwa z silną wolą zjadłam cztery Ptasie Mleczka, przyniesione przez znajomych, ale po tamtym dniu został mi przepis na przepyszną marchewkę z pesto.
Polecam ją Wam w ramach drugiego śniadania, części lub całości obiadu.
MARCHEWKOWE WSTĄŻKI Z PESTO BAZYLIOWYM
4 średniej wielkości marchewki
Marchewki obieram ze skórki i następnie obieraczką "strugam" marchewkowe wstążki. Mieszam z pesto, podaję natychmiast.

Świetny pomysł! Wygląda bardzo apetycznie i oczywiście SPEKTAKULARNIE! :>
OdpowiedzUsuńWrzucam do ulubionych. Brakuje mi pomysłów czym szybkim zastąpić pączki zjadane chybcikiem, kiedy dziecko wreszcie przyśnie na 15 minut, a w brzuchu burczy. Marchewkę zawsze mamy, bo dzieć i mąż są marchewkożercami ;o) a jak zrobię sama pesto, to i dziewczynkę nakarmię.
OdpowiedzUsuńDziękuję!
jak zwykle jestem na diecie więc mogę tylko oglądać i podziwiać ale proszę mi uwieżyć na duszy mi lepiej,radośniej i lżej.Bardzo dziękuję za te piękne zdjęcia i opisy.Asia z Opola
OdpowiedzUsuńWygląda niezwykle apetycznie!
OdpowiedzUsuńSuper:-) robiłam już wstażki z cukini ale z marchewki nie:-) koniecznie donwypróbowania. Pozdrawiam ciepło!
OdpowiedzUsuńMniam, wygląda tak apetycznie! Piękne kolory na talerzu :)
OdpowiedzUsuńWygląda świetnie, jakby ktoś ją przede mną postawił to rzuciłabym się i pożarła całą miskę :) mniam :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie nie jest miałko (cytując Kabaret Moralnego Niepokoju :)). A próbowałaś lekko poddusić te wstążki marchwiowe? Bo tak to w sumie jest sałatka, a takie podduszone na aromatycznym oleju mogłyby też być ciekawe i przede wszystkim ciepłe (co jest dla mnie ważne przy obiedzie). Chyba wypróbuję z tą modyfikacją i dam znać jak poszło. Zdjęcia wyglądają bardzo apetycznie :)
OdpowiedzUsuńwstazki marchewkowe najczesciej jadam podduszone lekko na maśle z czosnkiem, dodaje je takze czasem do makaronu:)
OdpowiedzUsuńta wersja zdecydowanie do wypróbowania.
dobrego.
o walce z łakomstwem długo by opowiadać, mam słodki ząbek i cukier to dla mnie najlepszy prezent.
OdpowiedzUsuńKapitalny pomysl! A o takim dniu pierwsze slysze, ale podoba mi sie jego idea :)
OdpowiedzUsuńO tak, takie wstążki są dobre, dobre.
OdpowiedzUsuńNa pierwszy rzut oka myślałam, że to normalny makaron. :)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł. :)
Ania, strugałam, strugałam, ale nie łączyłam jeszcze z pesto. Połączę:)
OdpowiedzUsuń