Pages

piątek, 19 kwietnia 2013

Kozia Rura w godnej oprawie


A oto i kupiona na bazarku BoZeWsi czosnkowa Kozia Rura, czyli duma Kaszubskiej Kozy w pełnej okazałości. 

Najpierw chciałam zrobić z jej dodatkiem szakszukę, ale stwierdziłam, że ser zginie pośród wiodącego smaku pomidorów i jajek. Aby zagrał on pierwsze skrzypce, potrzebuje delikatnego, najlepiej słodkawego tła - dopełnienia i uwypuklenia smaku, ale tak, by nie było wątpliwości, jaki składnik dania jest głównym bohaterem.

Wybór padł na duszone na maśle marchewki z kolendrą. Gdy warzywa nieco zmiękły i nabrały słodyczy, wymieszałam je z niewielką ilością świeżej kolendry (to zioło również nie może zdominować smaku sera). 

Usmażone (a może raczej upieczone na patelni, bo robiłam je dosłownie na kropli tłuszczu) wcześniej razowo-piwne naleśniki wypełniłam kolendrową marchewką, którą posypałam kawałkami koziego serka. I powiem Wam nieskromnie, że całość komponowała się idealnie. Orzeźwiona dodatkiem kolendry słodycz marchewki stanowiła doskonałe tło dla wyrazistego koziego twarożku.


RAZOWE NALEŚNIKI Z KOLENDROWĄ MARCHEWKĄ I KOZIM SEREM

(na ok. 6-9 sztuk)

na ciasto naleśnikowe:

ok. 7-9 łyżek mąki (pół na pół zwykłej pszennej i razowej)
2 jajka
1/2 szklanki ciemnego piwa
1/2 szklanki wody
1 szklanka mleka
1 łyżka oleju
sól do smaku

na nadzienie:

4-6 marchewek
3 łyżeczki świeżej posiekanej kolendry
1 łyżeczka masła
1 łyżeczka oleju
kawałek koziego sera twarożkowego
sól i pieprz do smaku

Mieszam składniki na ciasto naleśnikowe - nie używam do tego miksera, robię to ręcznie.  Ilość mąki jest dość orientacyjna, jeśli podczas smażenia naleśniki będą się rozpadały, trzeba jej dosypać, jeśli będą zbyt zbite, trzeba dolać płynu. Odstawiam na pół godziny, w tym czasie biorę się za farsz.

Marchewki obieram ze skórki i kroję w plastry. Na patelni rozgrzewam tłuszcze i dodaję marchewkę, którą posypuję szczyptą soli. Duszę na niedużym gazie, aż warzywo nieco zmięknie. Zdejmuję z gazu do ostygnięcia, a następnie mieszam z posiekaną kolendrą. 

Gdy minie pół godziny, zabieram się za smażenie naleśników. Nie smażę ich na tłuszczu, bo ciasto zawiera już nieco oleju, choć oczywiście bez tłuszczu na patelni nie ma ładnej naleśnikowej koronki. Smażę dość grube naleśniki  i przykrywam, by nie wystygły (usmażone można również przechowywać w lekko nagrzanym piekarniku).

Na połówce naleśnika kładę porcję marchewki, posypuję ją kawałkami koziego sera i składam naleśnika na pół. Podaję natychmiast.

17 komentarzy:

  1. chyba wcięło proporcje na naleśniki :)
    a co do targu, wybieram się następnym razem po wiosenne warzywka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że miałam coś tu uzupełnić przed publikacją...:) Zapomnaiłam, dzięki!

      Usuń
  2. a jesli nie piwo? :) czym moglabym zastapic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gazowaną wodą mineralną - doda puszystości. W składnikach pierwotnie nie wkleiły mi się dwie istotne rzeczy - jajka i mleko, uzupełniałm przepis już.

      Usuń
  3. jaka pyszność, cudowność :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Naleśniczki, mniam,mniam:) Ten serek zapowiada się smacznie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten ser chyba w każdej odsłonie. Ale moim zdecydowanym ulubieńcem jest Kozia Rura z czosnkiem niedźwiedzim, którą Ci serdecznie polecam :) Bardzo ciekawy ten farsz do naleśnika :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmm... Uwielbiam kozie sery, chetnie bym tej Rury sprobowala :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mmmmm.
    zjadłabym :)

    Zapraszam na www.feelharder.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, uwielbiam nalesniki i kozi ser a i piwem nie pogardze od czasu do czasu... Czego chciec wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak tylko dorwę dobry kozi ser, na pewno wypróbuję to połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. a szukałam ostatnio dobrego przepisu na przekąskę z kozim serem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda przepysznie. Taki bazarek w pobliżu to prawdziwy skarb.

    OdpowiedzUsuń
  12. Naleśniki wyglądają wyjątkowo, pożywnie i zdrowo - chętnie przyrządzę podobne :)

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.