
Kiedy w domu pojawia się cała główka kapusty, tradycyjnie dzielę ją na pół.
Z jednej części robię ukochaną kapustę kokosową z curry.
Drugą wykorzystuję do podczosu - klasycznej kapustki duszonej z dużą ilością koperku.
I ciągle nie potrafię wybrać, która smakuje mi bardziej.
Z jednej części robię ukochaną kapustę kokosową z curry.
Drugą wykorzystuję do podczosu - klasycznej kapustki duszonej z dużą ilością koperku.
I ciągle nie potrafię wybrać, która smakuje mi bardziej.
Akurat ostatnio sobie przypomniałam o tej kokosowej i nawet kupiłam już kapustę i mleko kokosowe. Ot, Zeitgeist. ;)
OdpowiedzUsuńTo ja koniecznie i jedno i drugie muszę wykorzystać :-)
OdpowiedzUsuńPoproszę o jedno i drugie na wynos ;) :D Wykorzystam oba przepisy! <3 Pozdrawiam słonecznie!
OdpowiedzUsuńjakie wiosenne kapuściane zdjęcie, lubię!
OdpowiedzUsuńWiesz, że ja mam tak samo? W ogóle wszystkie nowalijki lubię zanurzać w mleku kokosowym albo curry - kalarepy, rzodkiewki, sałaty i kapusty. I ciągle nie wiem, czy wolę je taki czy tradycyjne.
OdpowiedzUsuń:))) Nie dziwi mnie, że masz tak samo ;)
UsuńJa kapustę dopiero odkrywam, tak jakoś wyszło. Także notuję obie wersje.
OdpowiedzUsuń