Pages

czwartek, 28 marca 2013

W poszukiwaniu wielkanocnych inspiracji: "Ciasta, ciastka, ciasteczka" Jana Czernikowskiego

/Vintage cooking to mój cykl poświęcony recepturom znalezionym w starych książkach kucharskich, nagryzionych zębem czasu zeszytach z przepisami i pożółkłych wycinkach z gazet./


Mazurki to moje ulubione ciasta wielkanocne, pewnie dlatego, że kruche ciasto, które najczęściej stanowi ich bazę, jest moim faworytem. 

W domu rodzinnym zawsze pojawiał się nasz ulubiony mazurek kajmakowy, który z czasem wzbogaciłam o spód z orzechów włoskich, których lekka gorycz trochę kontrastuje z supersłodkim kajmakiem. 

Lubię też mazurek z koglem-moglem o cytrynowej nucie, na stałe wszedł do naszego wielkanocnego menu. W drugim numerze Kukbuka podzieliłam się z kolei przepisem na pięknie różowy mazurek różany z płatkami migdałowymi. 

Czyżby jakiś spór na tle prawa autorskiego?

Mimo że nasza mazurkowa baza nie ulega wielkim modyfikacjom, zbliżające się święta zawsze  są dla mnie okazją do szperania w starych książkach kucharskich w poszukiwaniu "inspiracji". 

Niedawno spędziłam trochę czasu nad jedną z pierwszych starych książek kucharskich, jaką kupiłam. Było to na początku studiów, kiedy nieśmiało przekroczyłam progi antykwariatu we Wrzeszczu (dzielnicy Gdańska) i przepadłam w dziale kulinarnym. 

Ze sklepu wyszła z uroczą książką Jana Czernikowskiego "Ciasta, ciastka i ciasteczka" (jestem w posiadaniu wydania IV z 1959 roku), którą zaczęłam czytać jeszcze w autobusie. Pamiętam, że napotkany po drodze kolega z uczelni nie mógł się nadziwić, jak można czytać książkę kucharską, musiałam w jego oczach wyjść na niezłego dziwaka.


Bardzo lubię ilustracje z "Ciast...", choć zawsze zastanawiam się, czy jakikolwiek adept sztuki kulinarnej nauczył się czegoś na ich podstawie. Bo czy osoba nie mająca pojęcia o gotowaniu może nauczyć się ozdabiania mazurków opierając się na rysunku nr 39? 

Szczerze w to wątpię, niemniej jednak bardzo lubię tę ilustrację, podobnie jak  i wszystkie 134 pozostałe rysunki i fotografie.


A lektura "Ciast..." natchnęła mnie do zrobienia mazurka czekoladowego. Ale to dopiero w przyszłym roku, bo tej Wielkanocy będę z dala od kuchni, mazurków, białych kiełbas i ćwikły.

15 komentarzy:

  1. oj :( a czemu daleko? Mam nadz., żeś zdrowa! Ja właśnie zrobiłam sobie przerwę w dekorowaniu mazurków ;) na dziś mam dość! :P pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ilustracje ze starych książek. Do tego jeszcze ta "bezgłowa" konwencja :)
    Ja niestety dysponuję jedynie prodiżem (zwanym przez moją Babcię "prodziżem"), więc zbyt wilu mazurków raczej nie upiekę w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. O! Miałam tę książkę! :) Ale trochę młodszą, bo chyba z końca lat '80-tych - twarda okładka z pomarańczowym tłem i babą na okładce już wyd. Watra. Miała kilka na krzyż zdjęć, no i rysunki ale przeglądałam ją z uporem maniaka co jakiś czas :) Muszę chyba w jej sprawie porozmawiać z Magdą :)

    ps. zauważyłaś, że teraz erraty już się nie pojawiają? To znak kiepskiej, czy dobrej korekty?

    ps. 2 bawcie się tam dobrze, a potem wiesz... ;)


    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, a ja chyba w tym roku popełnię mazurek:-) przyjemnego wieczoru

    OdpowiedzUsuń
  5. Też wprost przepadam za czytaniem starych, pożółkłych kulinarnych książek - takich, gdzie mowa o "kopie jaj" i ucieraniu żółtek rózgą ;). A czemu, Aniu, będziesz w tym roku daleko od mazurków, ćwikły, kiełbas? Czyżby ktoś inny przygotowywał za Ciebie te pyszności? Czy też postanowiłaś zbojkotować w tym roku Wielkanoc? :D Pozdrawiam słodko!

    OdpowiedzUsuń
  6. ach te książki z duszą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam "nieco starsze" książki kucharskie i przepisy z nich. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda na to, że w przyrodzie liczba mazurków jest stała. W tym roku Ty nie pieczesz ciasta, natomiast ja się przymierzam do pierwszego samodzielnego mazurka w swoim życiu ;-) Mam nadzieję, że mi wyjdzie pyszny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa lektura :) ja właśnie piekę boczek, mam już jego zapach w całym domu... Wspaniałych, radosnych Świąt Wielkanocnych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podróżując ostatnio w Lucyną w ręku i robiąc notatki wokół przepisów, też wydaje mi się, że wyglądam na dziwaka. Niemniej to bardzo inspirujące podróże. A rysunki w starych książkach uwielbiam.
    Miłych świąt życzę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziś pyk, pyk i jest zdjęcie, a dawniej trzeba było wyjąć to i owo i namalować. Pozdrawiam świątecznie. Wszystkiego smacznego życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzisiaj trzeba do tego zdjęcia przygotować kompozycję więc nie takie pyk :)

      Usuń
  12. Czy w "Kuchni Polskiej" nie ma przypadkiem indentycznych, kropka w kropkę, obrazków?
    Twardo życzę Ci mokrego dyngusa, wszak jeszcze kilka godzin zostało do końca dnia, pogoda może się zmienić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, nie mam pojecia, bo niestety nie posiadam Kuchni Polskiej :( Ale może w końcu ją od babci wydębię i wtedy porównam sobie. Ale to całkiem możliwe!

      Usuń
  13. ojej,chyba pamietam te ksiazke z biblioteczki mojej Mamy. Szczerze mowiac byla najbardziej zaplamiona ksiazka, bo czesto bylo uzytkowana. Jak dzis pamietam tlusta plame na kartkach z faworkami i rozami karnawalowymi. Acha... i okladke chyba stracila przez lata. Jak tylko uda mi sie zawitac do kraju, musze to koniecznie sprawdzic. Uwielbiam takie stare przeisy...dziekuje za przypomnienie.

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.