Pages

środa, 6 lutego 2013

Szare godziny /zupa marchwiana z ciecierzycą i tahini/


Po głowie krążą mi różne historie, ale wyjątkowo ciężko mi skupić się na układaniu słów w sensowne zdania. Dni zlewają się w bure bezsmakowe bryły, a każda godzina ma ten sam odcień szarości.

Obijam się od kawy do kawy, szukam promienia słońca między jedną a drugą herbatą. 
I powolutku zaczynam tęsknić za wiosną. 



W domu dodaję sobie energii rozgrzewającymi zupami o intensywnej barwie. Odkąd zobaczyłam na blogu Smitten Kitchen tę zupę marchwiową z ciecierzycą, wiedziałam, że za chwilę pojawi się na moim stole.


ZUPA MARCHEWKOWA Z PRAŻONĄ CIECIERZYCĄ I SOSEM Z TAHINY

na zupę:
2 łyżki oliwy
500g marchewek, obranych i pokrojonych w plasterki
1 mała cebula
3 ząbki czosnku
1/4 łyżeczka zmielonej kolendry
1/2 łyżeczki kuminu
sól do smaku
1/3 łyżeczki chilli w płatkach
ok. 1/2 l bulionu

na prażoną ciecierzycę:
1 puszka ciecierzycy, opłukanej wodą i odsączonej 
1 łyżka oliwy
1/2 łyżeczki soli morskiej
1/4 łyżeczki zmielonego kuminu

na sos tahini:
3 łyżki tahini
2 łyżki soku cytrynowego
szczypta soli
2 łyżki wody

do ozdoby: 
pietruszka/kolendra

Zupa: w rondlu o grubym dnie rozgrzewam oliwę i podsmażam na niej przez ok 10 minut marchewkę, posiekaną drobno cebulę, zmiażdżony ząbek czosnku i przyprawy, mieszając co jakiś czas. Następnie dolewam bulion i gotuję na małym ogniu, aż marchewka zmięknie. 

Zdejmuję garnek z ognia, miksuję na gładką masę, solę do smaku i podaję w łyżką sosu tahini i garstką prażonej ciecierzycy. Ozdabiam pietruszką lub kolendrą.

Ciecierzyca: mieszam ciecierzycę z pozostałymi składnikami i przesypuję na blachę. Piekę w 180 st. C. do momentu, gdy ciecierzyca zacznie brązowieć i stanie się chrupiąca. Trwa to ok. 10-15 minut.

Sos tahini: w miseczce mieszam składniki sosu.

Uwagi:

1. Przepis podpatrzyłam na Smitten Kitchen, moja wersja nie jest jego dosłownym tłumaczeniem - napisałam, jak ja robiłam tę zupę. Proporcje na 2-4 miseczki zupy. 

2. To mocno rozgrzewająca, sycąca (dzięki ciecierzycy) zupa. Marchewkę można zastąpić dynią, również będzie tu świetnie pasować.

3. Prażona ciecierzyca świetnie smakuje również bez zupy ;)

15 komentarzy:

  1. taki kolor to ma szczęście. zmiksowałaś szczęście na zupę! uśmiechu, Truskawko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglada oblednie. Moze ta zupa przekonalaby mnie do soczewicy? A wiesz Aniu, ze u nas juz przebisniegi widzialam? Pogoda zmienna, raz deszcz, raz snieg, nawet burze gradowe sie trafiaja (na przyklad wczoraj) a te male kwiatki juz wystawily swoje glowki :))

    Usciski.

    OdpowiedzUsuń
  3. zimą uwielbiam pomarańczowe i czerwone zupy :)
    u mnie dziś meksykańska z guacamole - razem z promieniami gdańskiego słońca tworzyła złudzenie wiosny, więc nie było źle!

    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) W weekend ją wrzucę na bloga :) Pozdrowienia Aniu :)

      Usuń
  4. pysznie się zrobiło nagle i jakby cieplej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od razu weselej jak sie taka kolorowa zupe ugotuje... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna ta zupa. Rozgrzewająca, sycąca, pyszna.
    A jakie zdjęcia piękne, te zimowe też.Śliczne.
    I ja tesknię za wiosną.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. pracochłonna ale wyglada bardzo apetycznie, więc zrobię;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, zupa nie jest pracochłonna, może ta rozpiska długa. Najpierw zupa-krem z marchewki, a potem opieczona ciecierzyca i zmieszana tahina :) NIe jest źle!

      Usuń
  8. przepiękny obraz zimy tu zaserwowałaś, super :)

    OdpowiedzUsuń
  9. super przepis, musi być przyjemnie rozgrzewająca na tę niemiłą porę roku :) robię często pomidorową z tahini i jest jedna z moim ulubionych zup :)

    OdpowiedzUsuń
  10. piękny kolor tej zupki :) bardzo kusząca :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piekna! Z tahini z pewnoscia wspaniale smakuje, wszystkie skladniki swietnie przeciez do siebie pasuja; a prazona ciecierzyca u mnie najczesciej gosci jako przekaska zamiast orzeszkow ;)

    Pozdrawiam serdecznie! I chyba zazdroszcze Ci zimy :))

    PS. Aniu, czy mozesz sprawdzic, czy dobrze wpisalas u mnie w okienku komentarzy adres mailowy? Wracaja one bowiem do mnie z serwerowym bledem...

    OdpowiedzUsuń
  12. Choć zup na co dzień nie jadam, kremy są jak najbardziej ok. Można się nimi spokojnie najeść i stanowią fajny, pożywny posiłek.
    W twoim wydaniu dodatkowo zaciekawiła mnie prażona ciecierzyca. Jeszcze takiej nie próbowałam, a jestem ciekawa smaku. Może wypróbuję ten pomysł następnym razem!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.