Winna notka (częsciowo wz)



Jakiś czas temu zostałam zaproszona do podzielenia się wrażeniami z degustacji zestawu win z klubu wina 6win. Paczka, która przyszła do mnie pewnego upalnego dnia, stanowiła zapowiedź kilku (dokładniej: sześciu) słodkich wieczorów z kieliszkiem wina, dobrym jedzeniem i miłym towarzystwem.

I chociaż o winach niewiele mogę rzec, mam swoje preferencje: lubię delikatne, lekkie, najlepiej lekko musujące wina. Nie lubię win słodkich. Wolę białe od czerwonych, ale najbardziej lubię różowe. A moim numerem jeden jest prosecco... 

Moje "wyczucie" wina jest  bardzo ograniczone, dobieram je trochę po omacku, kierując się intuicją i bardzo spłaszczonym językiem. Nie wyczuwam w winach tysięcy nut smakowych (podobnie jak nie umiem oddzielić zapachów perfum), ale bardzo lubię o winach czytać. Opisy takie jak ten: jasno żółta barwa z delikatnymi, zielonymi refleksami. Aromaty owocowe przewijają się z nutami "mineralnymi". Na finiszu wyczuwalne aromaty białego pieprzu, które są charakterystyczne dla tej odmiany, brzmią dla mnie jak poezja. Trochę niezrozumiałe, wymagające indywidualnej interpretacji, ale zawsze pociągające. 



Wina dobieram do potraw intuicyjnie - cięższe potrawy lubią się z czerwonymi, lżejsze aż proszą się o kieliszek białego, tudzież różowego wina. Niedawno usłyszałam, że elegancko jest dobierać wina według klucza pochodzenia potrawy, co nie jest chyba głupie, bo wprowadza ład i harmonię na stole i podniebieniu, ale z drugiej strony wymaga więcej skupienia w układaniu menu.




Ale wróćmy do mojego kartonu. 

Chodziłam wokół niego dłuższy czas, dumając nad potrawami z jakimi podam kolejne wino. I na przykład białe wytrawne z Austrii chciałam połączyć z tartą z zielonymi szparagami, ale akurat wtedy, kiedy chciałam ją przyrządzić, nie dostałam szparagów w warzywniaku. Zamiast tarty podałam wino do lekkiego obiadu - sałatki z młodych ziemniaczków z koperkiem, wędzonym łososiem i jajkami przepiórczymi. Nie wiem, co na to winni specjaliści, ale mi ten mariaż smakował. Delikatne, letnie smaki (młode ziemniaki, koperek) ze słonym akcentem ładnie komponowały się z lekkim białym winem. 


Chwilo, trwaj!



SAŁATKA Z ZIEMNIACZKÓW Z KOPERKIEM, WĘDZONYM ŁOSOSIEM I JAJKAMI PRZEPIÓRCZYMI

(przepis na 4 porcje)
600 g młodych, małych ziemniaków (oskrobanych)
skórka i sok z 1/2 cytryny 
1 łyżka octu balsamicznego
oliwa
kilka łyżek kwaśnej, gęstej śmietany
1 pęczek koperku, posiekanego
400 g plastrów wędzonego łososia
8 jajek przepiórczych
sól morska i pieprz do smaku

Ziemniaki gotuję w całości - powinny być mniej więcej tej samej wielkości. Gotuję je ok 15-20 minut. Jajka przepiórcze gotuję na twardo (trwa to ok. 2 min. od momentu wrzenia wody) i obieram. Jajka i ziemniaki przekrawam na pół.


Do dużej miski wrzucam skórkę cytrynową, połowę soku i ocet. Dolewam ok. 4 łyzki oliwy,  solę i pieprzę wg saku, wrzucam 3/4 posiekanego koperku. Dodaję ciepłe ziemniaki i delikatnie mieszam całość - najlepiej, by ziemniaki trochę "odpoczęly" i wchłonęły cały sos.


Na dużym talerzu układam ziemniaki, plastry łososia i przepiórcze jajka. Posypuję całość koperkiem. W kilku miejscach kładę po łyżce śmietany.  Skrapiam łososia pozostalym sokiem z cytryny, ewent. jeszcze doprawiam całość solą morską i świeżo zmielonym pieprzem.
 
                       


Uwagi:

Przepis (z modyfikacjami) pochodzi z książki Jamiego Olivera "Jamie Oliver w domu".


PS A na stronie ugotuj.to p. A. Chrząstowski, choć nie umiał wymówić mego nicka (vesperitinee), skorzystał z jednego z przepisów - na tartę z cukinią i oscypkiem. Tartę pokazywałam Wam tutaj, a tu piecze ją pan Adam.

Etykiety: , , , , , , ,