Uśmiech października, bursztyny na Długim Pobrzeżu i echo pod Zieloną Bramą



Po pogodowym horrorze z wichurą w roli głównej, nastały w Gdańsku spokojne dni.

Październik uśmiechnął się do nas niespodziewanie - miasto oplotły promienie jesiennego słońca, poszarzałe ulice rozbłysły, a niebo pokryło się błękitem . Pijąc poranny miód z cytryną i imbirem stwierdziłam, że budzący się dzień jest idealny na spacer. I że grzechem byłoby nie skorzystać z aury, jaką niespodziewanie zaserwowała nam jesień.

Przyodziana w szare legginsy, takąż kurtkę i niebieskie trampki, zaopatrzona w aparat i sporą dawkę energii, ruszyłam chwytać chwile.

Wybór miejsca do spacerowania pozostawiłam losowi, wsiadając do pierwszego tramwaju, jaki nadjechał. Istniały dwie możliwości: albo wyląduję nad morzem, albo pójdę na starówkę. Wysiadłam na przekopanym i zakurzonym przystanku w centrum Gdańska.



Przywitałam się ze Złotą Bramą,
pogoniłam gołębie na Długim Targu,
pozdrowiłam Neptuna,
wsłuchałam w echo obcasów niosące się pod Zieloną Bramą,
postałam chwilę nad leniwą Motławą, obserwując mewy maczające dzioby w wodzie,
obejrzałam bursztyny na Długim Pobrzeżu

Pstryk tu, pstryk tam.
Karmelowa kawa w jednej z licznych kawiarni.
Jedno z ulubionych ciastek* w cukierni.

Zerkam na zegarek, to już trzy godziny, odkąd wyszłam z domu?! Czas wracać.



A w domu herbata i bardzo przyjemny moment: zgrywanie i przeglądanie zdjęć. Rotate, delete, crop, minęła kolejna godzina. Załóż nowy folder: Gdańsk jesienią.**

To był ładny dzień – świeży, lśniący i pachnący wiatrem.



KAWOWA PAVLOVA

Składniki:

6 białek
300 g miałkiego cukru
łyżeczka octu z czerwonego wina
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
2 łyżeczka kawy sypanej
400 ml słodkiej śmietanki
kwaskowate owoce

Białka ubijam na sztywną pianę.
Następnie, po jednej łyżce, dodaję cukier (ciągle ubijając). Trwa to bardzo długo, bowiem cukier musi się całkowicie rozpuścić, nie możemy czuć w pianie żadnych grudek. W połowie ubijania dodaję kawę rozpuszczalną. Na koniec dodaję kawę sypaną, ocet i szybko acz delikatnie mieszam masę.

Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia formuję z masy nieduży okrąg (ok.22 cm), lekko spłaszczając wierzch.
Przez pierwsze 5 minut piekę w 180 st. C (bez termoobiegu), następnie zmniejszam temp. do 150 st. C i piekę jeszcze ok. 1 h i 15 minut (w trakcie pieczenia sprawdzam bezę patyczkiem - w srodku mam byc jeszcze lekko wilgotna). Następnie suszę bezę ok. 30 min. w uchylonym piekarniku.

Ukladam ją na paterze do góry nogami. Ubijam śmietankę (bez cukru! jeśli posłodzi się śmietankę, deser będzie zdecydowanie za słodki i mdły), po czym układam ją na bezie.

Zostawiam ciasto na jakieś 30 min. (po to, by śmietanka delikatnie wniknęła do bezy), następnie dekoruję owocami.

Uwagi:

1. to była moja kolejna , po klasycznej i czekoladowej, odsłona Pavlovej. Podałam ją z jagodami i malinami, co było strzałem w dziesiątkę, bo to najlepsze towarzystwo dla delikatnej bezy.

2. Kawowy akcent Pavlovej jest dosyć wyczuwalny, ale następnym razem wzmocnię go, dodając do śmietanki odrobinę kawy rozpuszczalnej, a na wierzchu ułożę prażone orzechy laskowe, odrobinę polewy czekoladowej i coś kwaśnego (może żurawinę?). I to będzie moja jesienna, intensywnie kawowa Pavlova.



* tym razem padło na gniazdko parzone: niepozorne, brzydkie ciastko, którego nigdy bym nie spróbowała, gdyby nie Tomasz. To on, blisko dwa lata temu, w podziemiach gdyńskiego dworca kupił mi pierwsze ciastko gniazdko, uświadamiając mi, że to nie jest kawałek suchego ptysiowego ciasta w lepkim lukrze, a pyszny, chrupiący na zewnątrz i lekko wilgotny w środku wypiek. Tomek jest ekspertem w kwestii ciastek gniazdek, bezbłędnie rozpoznaje gniazdkowe kity (pozbawione chrupkości, tłuste i lepkie bryły) i hity (vide: poprzednie zdanie). Ja zaś jestem na etapie gniazdkowej fascynacji, która objawia się tym, że smakuje mi niemal wszystko, co kryje się pod magiczną nazwą gniazdko parzone;

** a przy okazji znalazłam niepublikowane dotąd zdjęcia kawowej bezy, grubo sprzed miesiąca… Żal byłoby je wyrzucić, więc chociaż wspomnijmy tamtą słodkość.

Etykiety: , , , , ,