Pages

czwartek, 11 września 2014

Symultaniczne suszenie (suszone pomidory w oliwie)



Wrzesień to taki cudowny miesiąc: natura opływa w bogactwa, warzywniaki pękają w szwach. Wszystko takie rozbuchane, pełne, kolorowe, pachnące. Tuż na granicy przejrzenia. Jeszcze tylko kilkanaście, może kilkadziesiąt dni i rozpocznie się usychanie, zastyganie i gnicie, październik niezauważalnie prześlizgnie się w zawilgotniały listopad... 

Korzystam więc z tej pełni ile się da. Obecnie trwam w pomidorowym szaleństwie, ale w kuchni czeka już skrzynka czerwonej papryki.

Na razie jednak w piekarniku podsuszają się pomidory z tymiankiem i czosnkiem - te są do zjedzenia "na już" (przepis podawałam tutaj), na kromce razowca z kozim serem, skropione kapką oliwy

Zaraz po czosnkowo-ziołowych, wskakują do piekarnika pozbawione gniazd nasiennych pomidory, które suszę gruntowniej, upycham w słoikach z różnymi dodatkami: ziołami, kaparami, chilli, czosnkiem, zalewam oliwą i odstawiam na półkę. Sięgnę po nie zimą, kiedy pachnący pomidor będzie tylko bolesnym wspomnieniem lata.

te pomidory zjem zaraz po upieczeniu;
Suszę i sms-uję, dzieląc się wiadomościami z pomidorowego placu boju z kolegą, który robi to samo co ja. A ile wyszło ci słoików? Ile oliwy zużyłeś? A jakich dodatków użyłeś? Symultaniczne suszenie daje większą frajdę niż to w pojedynkę.

A z wydrążonych gniazd nasiennych ("wzmocnionych" słoikiem pomidorów z maminej spiżarni) robię Rodową Czosnkową, bo nie wyobrażam sobie pomidorowego sezonu bez tej zupy.

pomidory przygotowane do suszenia, potem zaleję je oliwą;


SUSZONE POMIDORY

5 kg pomidorów o małej zawartości wody (używam odmiany Lima)
3 łyżki octu winnego
sól
ok. 1,5-2 litry oliwy extra virgin

dodatki:
papryczka chilli
ulubione suszone zioła
kapary
czarnuszka

Pomidory myję, przekrawam na pół, wydrążam miąższ i układam ściśle na blasze do pieczenia, solę. Pomidory piekę/suszę w 100 st. C. (nie więcej!) przez 4-5 godzin przy lekko uchylonych drzwiczkach piekarnika. Suszymy, aż skórki będą pomarszczone, a środek zwarty. 

Wszystkie wysuszone pomidory umieszczam w misce, na ok. 50 pomidorów daję 3 łyżki octu winnego,  mieszam. 

W garnku podgrzewam oliwę (na 5 kg pomidorów potrzeba co najmniej 1,5-2 litry oliwy). tłuszcz powinien być ciepły, ale nie gorący. Do wyparzonych, suchych słoiczków wkładam pomidory, przekładam je ziołami, suszonymi papryczkami chilli, zasypuję czarnuszką, dodaję kaparów - to przykładowe opcje smakowe (zrobiłam każdą z nich). Zalewam słoiczki ciepłą oliwą, szczelnie zakręcam i odstawiam w ciemne miejsce, po 2-3 tygodniach pomidory będą gotowe.

Uwagi:

1. Przepis od Ewy z Moje Twory Przetwory. Ja ususzyłam 5 kg pomidorów, wyszło mi z tego tyle pomidorów, co na zdjęciu poniżej, ale 1 blaszkę upiekłam do zjedzenia na już. Z podanej porcji wychodzi więc około 6-8 słoików dżemowych.

2. Najlepsze do pieczenia/suszenia są pomidory odmiany Lima - podłużne, mięsiste, mają mało soku i nieduże gniazda nasienne.


10 komentarzy:

  1. uwielbiam suszone pomidory w tamtym roku zrobiłam musze w tym powtórzyc,
    a kiedy przepis na paprykę , ja robiłam grilowana w oliwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie robiłam sama suszonych pomidorów, bo dostępność pod ręką sklepów tureckich za bardzo mnie rozpieściła. Teraz spróbuję, bo jest wysyp wspaniałych i smacznych pomidorów. Mam pytanie techniczne: czy te zioła, które wkładasz do słoiczków są świeże czy suszone?

    OdpowiedzUsuń
  3. Słoik z napisem "made with love" jest genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Suszone pomidorki... mmm.. smakowicie to wygląda i na pewno też smakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mi się jakoś nie chcą ususzyć nigdy, tylko się bardziej duszą. Po ubiegłorocznych przygodach, w tym sobie chyba odpuszczę. Dostałam przepyszne prosto z Krety ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez mialam taki szal pomidorowo- paprykowy , ale w sierpniu na urlopie. I tez robilam wedlug przepisow Ewy z Moje Twory Przetwory :)) Poki co wszystkie przetwory sa w piwnicy w mej "Poludniowej Arkadii" na poludniu Francji, ale czuje, ze przy najblizszej okazji przywioze czesc do mej "Polnocnej Arkadii", bo tu je potem najbardzeij docenie gdy nadejdzie czas szarugi :) A poki co moje kocieta je pilnuja (kto chce niech zerknie na zdjecia na moim blogu, bo kociaczki sa przesliczne) .

    Pozdrawiam sercecznie
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  7. nastał pysznie pomidorowy czas :) miłego weekendu Aniu :) mi z tymi suszonymi jakoś nie po drodze, jem za to świeże na potęgę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie też pomidorowo, przecież i ketchup wylądowały już w piwnicy, teraz kolej na suszone pomidory. Robiłam je w ubiegłym roku, suszyłam z 7-8 godzin, miałam dość, kończyłam je po nocy i powiedziałam sobie nigdy więcej, ale gdy zimą otworzyłam słoik, powąchałam i skosztowałam, to wiem, że warto. Mimo długiego suszenia, mimo konieczności uzbrojenia się w cierpliwość, mimo kosztu prądu. Smak jest obłędny po prostu, a oliwa genialna na kanapki, jest niesamowicie aromatyczna

    OdpowiedzUsuń
  9. Też produkuję takie pomidory - mniam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, zapomniałam odpowiedzieć, przepraszam... Nie mam takowego przepisu, ale pewnie już dawno sobie poradziłaś, co...?

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.