Pages

wtorek, 3 czerwca 2014

Zielony taras (grzanki z bobem, fetą i lubczykiem)

 
Po powrocie z długich wojaży dom pachnie jak kartonowe pudło, jest suchy i wyjałowiony. Jednak już po kilku godzinach wypełnia się nami, nabiera rumieńców. Nastawiam czajnik z wodą na herbatę, otwieram paczkę przywiezionej z podróży słonecznikowej chałwy, siadam na kanapie i przyglądam się mojemu biało-szaremu królestwu.

Wczoraj, po półmiesięcznej nieobecności spowodowanej włóczęgą po Kaukazie, najpierw skierowałam swe kroki na taras, ciekawa widoku, jaki zastanę. Przed wyjazdem pozostawiłam w doniczkach niewielkie sadzonki pomidorów, wsadziłam do ziemi rachityczną marketową bazylię, melisę i lubczyk, kupione za grosze sadzonki lawendy, a także małe drzewko laurowe, tymianek, bluszcz i kilka innych roślin. Widok przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, wszystko pięknie się rozrosło (Agata, dziękuję za podlewanie roślin!). 


Bluszcz powoli wije się po drewnianej kratce, tymianek obsypał się kwieciem.
Krzaki pomidorów i pigwowiec śmignęły do góry, drzewko laurowe i aksamitki nieco zmężniały, wyrosła mi też kolendra i koperek (tylko czosnek niedźwiedzi uparcie nie chce się pojawić).


Po krótkich pracach „ogrodniczych” wróciłam do domu z zaostrzonym apetytem, ale – jak to po powrotach bywa – ze składnikami było krucho. Przypomniało mi się jednak, że w zamrażarce mam nieco bobu i kawałek chleba (zawsze mrożę nadmiar pieczywa, nieco traci na jakości, ale się nie marnuje).

Skropiłam pajdy oliwą,  „przypiekłam” je na patelni i natarłam czosnkiem. Ugotowany bób wymieszałam z kapką oliwy, kilkoma gałązkami świeżego lubczyku (idealnie pasowałaby tu kolendra) i kawałkiem słonej fety (nie dojadłam jej przed wyjazdem i również włożyłam do zamrażarki; generalnie mrożenie nabiału to nie jest udany zabieg, ale wybieram to zamiast wyrzucania żywności).

I tak powstały zielone grzanki albo jak kto woli, bruschetty.


GRZANKI Z BOBEM, FETĄ I LUBCZYKIEM

2-3 kromki pszennego chleba
2-3 łyżki oliwy
kawałek sera feta
1 szklanka ugotowanego bobu (obieram go z błonek)
kilka gałązek świeżego lubczyku (lub kolendry)
1 ząbek czosnku
świeżo zmielony pieprz

Chleb skrapiam oliwą i smażę na brązowo. Gorący nacieram czosnkiem. W misce mieszam obrany bób, pokruszony ser i porwany lubczyk, skrapiam oliwą i świeżo zmielonym pieprzem, po czym układam na gorących kromkach chleba. Podaję natychmiast.

Uwagi:

Więcej pomysłów na bób znajdziecie tutaj. Mój ulubieniec to przepiękna seledynowa, czosnkowa (a jak!) pasta z bobu, robię ją co sezon i podaję do makaronu (albo wyjadam łychą prosto ze szklanki). 

   

16 komentarzy:

  1. Zielono Ci teraz :) pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj jak pysznie i zielono. Bardzo lubię bób :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny ogródek. Aż nie wyobrażałam sobie, że na balkonie może być jak u mojej Babci w ogrodzie:) A kromeczki... oj "szarpałabym jak Reksio szynkę" jak to powiedział pewien zdolny szef kuchni w znanym programie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Grzanki sugestywnie apetyczne, ale ja wyjątkowo z niekulinarnym pytaniem - skąd masz ocynkowane doniczki z balkonową zawieszką? :) prawe górne zdjęcie w kolażu. Wszędzie szukam, ale nigdzie nie mogę znaleźć estetyczych uchwytów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ikea ) Kupione 2 lata temu, wiem, że zeszły jak świeże bułeczki, bo chciałam dokupić, ale uż nie było...

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź! No tak, o proste rzeczy jak zwykle najtrudniej :)

      Usuń
  5. Bosko! Pięknie porosło. Ostatnio od firmy sprzedającej sadzonki dowiedziałam się, że czosnek niedzwiedzi znika po maju. Nie mam pojęcia jak jest z uprawą balkonową.

    OdpowiedzUsuń
  6. Eh... kocham bób... u nas jeszcze nie ma... tęsknię i wypatruję z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  7. piekny ogródek masz i aż zachciało mi się bobu ale takiego swiezego ;p
    kupiłam Twoją ksiązke jest swietna !

    OdpowiedzUsuń
  8. aż chce mi się krzyknąć: hello june! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez czekam na bób, bo zamrazarkowe zapasy sie skończyły. I na pewno wyprobuje kanapki! I paste :)
    Pozdrawiam balkonowego ogrodnika :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ania, czosnek wychodzi z ziemi na przełomie marca i kwietnia, w maju kwitnie a teraz to już raczej chowa się pod ziemię, będziesz miała w przyszłym roku :-)))
    Fajne grzanki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wszystko wyjaśnia... Mój wsadziłąm pod koniec kwietnia... :D

      Usuń
  11. Balkonowe okazy wyglądają "kwitnąco";)

    OdpowiedzUsuń
  12. jaka piękna zielenina! :)

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.