Pages

piątek, 13 czerwca 2014

Na polanie (syrop z kwiatów czarnego bzu)

 
Z okien mojego pokoju w domu rodzinnym widziałam czarny bez, który obsypywał się kwieciem już pod koniec maja, a potem uginał się pod ciężarem czarnych owoców. Mama przygotowywała z nich syrop na zimowe przeziębienia. Nie wspominam go miło, bo pełen był drobnych, ostrych pesteczek, które wchodziły w zęby. Dzisiaj myślę, że po odcedzeniu ziarenek, syrop byłby smaczny. Wzbogaciłabym go o nutę wanilii albo mocniejszy, korzenny kopniak i dodawała zimą do grzańca. 

Ale na razie odkładam na bok dywagacje na temat owoców czarnego bzu, bo teraz trzeba skupić się na jego kwiatach! W południowej części Polski już chyba przekwitł, więc ci, który nie zdążyli go nazbierać, muszą obejść się smakiem, ale szczęśliwcy z północy ciągle mają możliwość przygotować kilka butelek tego rarytasu.



Po kwiaty czarnego bzu wybrałam się na polanę nieopodal mojego domu, miejsce, w którym "zaopatruję" się w dziką różę do konfitury, pachnący bez do bukietów, mirabelki do dżemów i młode listki pokrzyw do eksperymentów kulinarnych (spaghetti z pokrzywą albo chipsy z tejże). 

Po zebraniu torby kwiatostanów (zrywałam je z różnych drzewek, by nie ogołocić jednego), rozłożyłam na tarasie duży karton i pozwoliłam opuścić lokatorom kwiaty, a potem odcięłam zeń wszystkie zielone części (nożyczkami, tak najszybciej). Od orzeźwiającego, aromatycznego, lekko słodkiego i kwaśnego zarazem syropu dzieliły mnie już tylko 3 dni.



SYROP Z KWIATÓW CZARNEGO BZU

30-40 kwiatostanów (baldachimów) czarnego bzu
1 kg cukru
1 l wody
sok z 1 cytryny

Po zebraniu kwiatów (w suchy dzień, najlepiej rano), rozkładam je na tekturze, by wyszły zeń ewentualne robaczki. Nie strzepuję baldachimów, bo wysypie się cenny pyłek!

W czasie, gdy lokatorzy się ewakuują, przygotowuję syrop: rozpuszczam w wodzie cukier, dodaję sok cytrynowy i podgrzewam do zagotowania. 

Kwiaty pozbawiam zielonych łodyżek (robię to nożyczkami) - czynność ta sprawi, że syrop nie będzie miał goryczki. Zalewam kwiaty wrzątkiem i odstawiam w chłodne, ciemne miejsce na 3-4 dni, mieszając co jakiś czas syrop. Gotowy syrop odcedzam i przelewam do wyparzonych butelek (można go pasteryzować, ale ja ukryłam go w lodówce).

Uwagi:

1. Przepis na syrop wzięłam od Bei. Miałam na oku jeszcze syrop z "Dzikiej kuchni" Łukasza Łuczaja, ale tamta receptura zawierała o wiele więcej cukru i soku z cytryny.

2. Teraz wykombinuję z syropem jakąś lemoniadę, chcę też poeksperymentować z panna cottą z dodatkiem syropu, a może i wypić jakiegoś fajnego drinka z kwiatami bzu jako motywem przewodnim.

15 komentarzy:

  1. białe wino + woda gazowana + syrop z bzu + limonka - ten drink jest hitem tego lata jak twierdzi moja siostra kosmopolitka

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ja niestety muszę obejść się smakiem albo ten sklepowy kupić ;)
    A Twoja książka boska! Już nawet 2 przepisy wypróbowałam. M.in. semifreddo, które zebrało garść achów i ochów :D Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. przepysznie smakuja z nim truskawki :)
    a na upalne dni polecam wode z syropem z bzu,mieta i kostakmi lodu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mama jest tym zachwycona.
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym go dodała do wina musującego, tu w Austrii się pija takie kwiatowe warianty kir royal ;). Do tej pory się wzdragałam, bo kwiaty spożywczo to jednak nie moja bajka, ale ostatnio piłam pierwszy raz wodę z sokiem z kw. czarnego bzu i mi smakowała. Więc może eksperymentalnie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam do czynienia z tym syropem, ale chyba czas najwyższy to zmienić:)) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam Hugo ;)
    http://www.hugococktail.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. I ja robiłam ostatnio ten cudowny syrop, z tym, że zawsze gotowy delikatnie zagotowuję - tak robiły kobiety w mojej rodzinie by mieć 100% pewności odnośnie sambunigryny;):) Pozdrawiam ciepło Aniu!:)
    http://www.przykwiatowej.blogspot.com/2014/05/czarny-bez.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czekam aż przestanie padać i na pewno skorzystam z twojego przepisu!

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie już przekwitł i ubolewam nad tym strasznie :<.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem wielką fanką tego syropu, wszak to sama dobroć;)
    Pozdrowienia ,Aniu - ps: trzymam kciuki za Twoje pierwsze warsztaty!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały przepis :) Skorzystam !

    OdpowiedzUsuń
  13. ten sok + spirytus = przepyszna bzówka:)

    OdpowiedzUsuń
  14. O jerry! Właśnie popijam pierwszy w życiu syrop z wodą gazowaną i żałuję, że dopiero w tym roku odważyłam się na jego zrobienie... Jak tylko przestanie padać przejadę się jeszcze po okolicy sprawdzić czy zostało na kwiatach trochę pyłku po deszczach... ;) Dzięki za kolejny udany przepis!

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba komputer nie ogarnął imienia w poprzednim wpisie ;) Pozdrawiam, Wioleta

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.