Pages

niedziela, 19 maja 2013

Rozpakowywanie walizki: przywiezione z Izraela


W przeciwieństwie do wielu osób, lubię się rozpakowywać - wyładowanie walizki po podróży   stanowi dla mnie pewne podsumowanie wyjazdu.

Sortuję ubrania, przeglądam zgromadzone podczas podróży ulotki, paragony i wizytówki, układam na blacie kuchennym nowe nabytki (wśród tych ostatnich oczywiście prym wiodą rzeczy związane z kulinariami). 

Znajduję zapomnianą muszelkę z telawiwskiej plaży, kawałek soli z Morza Martwego, wizytówkę palestyńskiego taksówkarza, lakier do paznokci - podarunek od handlarza z  Karmelu i mapę Jerozolimy w języku rumuńskim. Za każdym przedmiotem kryje się jakaś historia albo przynajmniej barwne wspomnienie. 

Z Izraela przywiozłam kawę z kardamonem, którą z lubością spijałam każdego poranka w Tel Avivie, daktylowe smarowidło do ciast i kanapek, pokaźną ilość chałwy, rulonik amardine i kawałek malbanu z telawiwskiego targu, kupiony w Hebronie za'atar i sumak oraz dwie słone mieszanki przypraw z jerozolimskiego Shuku*. 

A teraz przechodzę do kolejnego etapu - zgrywania zdjęć z wyjazdu. Jest ich nieprzyzwoicie dużo...

14 komentarzy:

  1. cos jest w tym rozpakowywaniu, znam to i ja ;) zdjęć się nie mogę doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie cierpię wyciągania wszystkiego z walizki, kupa prania i potem się pierdołki przewalają przez następne tygodnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. takie walizki mogłabym rozpakowywać codziennie :) ..

    OdpowiedzUsuń
  4. ja wszystko zawsze rozpakowuję w dzień powrotu jeśli mogę ;) nie lubię zostawiać tego na później bo to później ciągnie się tygodniami.
    Ale podróże uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też uwielbiam się rozpakowywać bo jak to ładnie ujęłaś za każdym elementem wyciągniętym z walizki kryją się barwne wspomnienia (:

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozpakowywanie? Nie ma problemu. Szczególnie, że zawsze przywożę coś ciekawego :-) Pakowanie przed wyjazdem to już inna sprawa...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zdecydowanie wole sie pakowac, bo to oznacza, ze wszystko jeszcze przede mna :)
    Ale, podobnie jak ty, zawsze przywoze z podrozy kulinarne skarby.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie :) czekam na zdjęcia. Myślę, że kiedyś też tam się wybiorę..
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie jest podobnie. Ulotki, kamyczki, ususzone kwiaty, zioła zerwane z pola. Uwielbiam podróże <3 i czekam na zdjęcia z Twojej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. marzy mi się TAKA podroż :) smakołyki z wypraw wszelkich to nie lada wspomnienie! nie zapomnę smaku chałwy która jeździła ze mną całe 20 dni pobytu z Turcji po to tylko bym zjadła ja z moja mama :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię te rozterki związane z nadmiarem zdjęć ;-) Które ładniejsze? I to fajne i to. O. I jeszcze tamto. Szkoda wyrzucać ;-)
    Z Izraela zaliczyłam tylko granicę i wspominam ją wyjątkowo źle. Czekam na zdjęcia, mam nadzieję, że odczarują moje doświadczenia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. W prawym gornym rogu tez masz Ania chalwe? Ha, szkoda ze Ci nie powiedzialam o "prawdziwej" kawie z kardamonem, skoro tak w niej rozsmakowaliscie, mielonej "na zywo" na Starej Jerozolimie... Nie dziwie Ci, ze lubisz sie rozpakowywac, "fanty" to fajna sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Och, ja też uwielbiam rozpakowywanie :) Bo pakowania to straaasznie nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.