Pages

niedziela, 20 stycznia 2013

Pięć objawów starzenia się i pstrąg na dwa sposoby


Jeśli w piątkowy wieczór zamiast wyjścia „na miasto”, wybierasz gotowanie, wiedz, że się starzejesz.

Jeśli nagle zainteresowałeś się „Działkowcem” – pismem, które twoi dziadkowie prenumerują od pierwszego numeru, wiedz, że się starzejesz.

Jeśli zrobione przez ciebie przetwory zaczynają wypierać z półek słoiki wkładane do plecaka przez troskliwą mamę, wiedz, że się starzejesz.

Jeśli wzgardzane przez ciebie dotychczas śledzie, octowe papryczki czy korniszony nagle stają się twymi smakołykami, wiedz, że się starzejesz.

Jeśli na twoim parapecie zamiast rzędu butelek po winie pojawiają doniczki z kwiatami, wiedz, że się starzejesz.

Niedawno zrobiłam swoją pierwszą rybę w zalewie octowej, więc mówię „żegnaj" młodości, smaruję masłem kromkę chleba i zjadam porcję pstrąga w occie winnym z cebulką. 

A dla tych, którzy nie są jeszcze gotowi na zabawy z octem, podaję przepis na pstrąga pieczonego w folii. 


PSTRĄG PIECZONY W FOLII

1 średniej wielkości pstrąg, wypatroszony
po kawałku selera, pora, marchewki, pokrojonych w nieduże cząstki
gałązka pietruszki
1 ząbek czosnku, przekrojony na pół
łyżeczka masła
sól

Na folii aluminiowej kładę pół łyżeczki masła i kilka kawałków warzyw, a na to posolonego pstrąga. Do środka ryby wkładam kilka cząstek warzyw, na wierzchu pstrąga kładę kawałek masła i pozostałe warzywa.

Zawijam folię dokładnie i piekę 15-25 minut (czas zależy od wielkości pstrąga, mojego piekłam 20 minut) w 190 st. C., przewracając raz rybę w połowie pieczenia. Podaję z cząstką cytryny.


PSTRĄG W OCCIE WINNYM Z CEBULKĄ
2 średniej wielkości pstrągi, wypatroszone (waga ok. 200 g)
40 ml oliwy
mąka
1 mała cebula, pokrojona w plastry
25 białego octu winnego

Rybę obtaczam w mące. Na dużej patelni rozgrzewam oliwę i smażę na niej ryby, po 3-4 minuty z każdej strony. Zdejmuję ryby z patelni, na którą wrzucam cebulę i podsmażam ją do miękkości. Kiedy cebula będzie miękka, dolewam ocet winny i smażę jeszcze 2 minuty, aż nieco wyparuje. 

Rybę wykładam na półmisek, zalewam sosem z cebulą i odstawiam w chłodne miejsce na 6 godzin. Ryba nie powinna być przechowywana w occie dłużej niż 1 dzień. 

Uwagi:

1. Pstrąg pieczony w folii jest delikatny i dietetyczny. Odrobina soku z cytryny pięknie podkreśla jego smak. Oczywiście warzywa, które wkładamy do ryby, mogą być inne, wszystko zależy od zawartości lodówki. 

2. Przepis na pstrąga w occie winnym i oliwie wzięłam z książki, którą bardzo lubię - "Dwaj łakomi Włosi" Antonio Carluccio i mentora Jamiego Olivera, Genaro Contaldo. Ryba nie ma nachalnego octowego smaku, jest delikatna i naprawdę pyszna.

41 komentarzy:

  1. może nie wszystkie 5 oznak mam, ale jeśli dodać do tego sterty książek, 2 koty, niechęć do galerii handlowych i marzenie o nowym talerzu, to coś w tym jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam! (tylko kotów nie mam)

      Usuń
    2. Asia, sterty książek miałam od dzieciństw, ale z kotem to całkiem słuszna uwaga ;)

      Usuń
  2. Po prostu atomy Ci się wymieniły, a nie się starzejesz :) Na taką rybę w occie poleciałabym mając lat 6, 16, 26 i mam nadzieję że nadal będę lecieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tak czytam to, co napisałaś, dochodzę do wniosku, że jestem już kosmicznie stara:-). Na szczęscie, pstrąga pieczonego w folii również bardzo lubię. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu ja bym dodała więcej symptomów... pstrąga baaardzo lubię w kazdej postaci, z octem też:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, niechybnie się starzejesz. :D I zobacz, jaka ta starość kwaśna... :D
    Ps. Cudne zdjęcia, ale Ty wiesz, że mnie się starocie w kadrze zawsze podobają. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. O Trygławie i Swarożycu, toć ja takiego pstrąga bym palcami w 5 minut sobie do buzi przetransportowała, jednego i drugiego zresztą! ;D
    Pstrąg to król na naszym stole, nigdy za wiele przepisów na niego.
    Latem, z działki, mamy rzut beretem do Mylofu, a pstrąg stamtąd smakuje wybornie :)))
    Zapraszam! ;D

    P. S. Ja się na 100% starzeję, bo w zeszłym roku pierwszy raz poszłam na grzybobranie i teraz bym mogła grzybobrać co weekend! Zamiast np. skakać ze sceny w klubie ;DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FuNi!ta, znam Mylof! Rok temu 'obłowiłam' się (nomen omen) tam w pstrągi, świeżutkie, tanie jak barszcz i pyszne...

      Usuń
  7. Aniu, świat się kończy... Przeczytałam Twoje "Jeśli" i doszłam do wniosku, że starość zagląda do mnie z uśmiechem. A do dzisiaj czułam się taka młoda... Ja pomyślałam, że coś się ze mną dzieje, kiedy zaczęłam się zajadać natką i kminkiem, których nie znosiłam przez pierwsze 30 lat mojego zycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lo, słuszna uwaga z tym kminkiem i zieleniną w ogólności, to też jedna z rzeczy, których często nie lubi się za młodu ;), a potem zaczyna smakować. Ja nie cierpiałam natki do 20 r.ż,, potem ją pokochałam.

      Usuń
  8. A to ja już naprawdę stara jestem haha;D
    cudny post Aniu.:)
    Sciskam ciepło:*

    OdpowiedzUsuń
  9. No to nie da się ukryć, że się starzeję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem, wiem...
    ale wiedz też, że są chwile odmłodnień:)))
    - Stara ale Jara;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam 18 lat, a już się starzeję. O zgrozo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że akurat Ty nie zestarzejesz się nigdy. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie piękne, srebrne łuski!

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna taka starość, szczególnie że już w niej jestem :-) Coraz ciekawsza, smaczniejsza i kolorowa!

    OdpowiedzUsuń
  15. To miło jest się zestarzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie napisane. Ja też już wiem że się starzeję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. no to się starzeje jak nic i to od dawien dawna... cóż każdy musi kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciągle młoda, choć chyba też bym postawiła na tego w occie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wybieram jednak bycie starszym... nie wiem czy to doświadczenie czy mądrość...?

    OdpowiedzUsuń
  20. No i poczułam się stara... Ale jakie to przyjemne starzenie się :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Może nie wszystkie "jeśli..." są też moim udziałem, ale... Myślę, że taka "starość" jest bardzo fajna :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Starzeje sie tylko troszke, tak ze dwa razy w miesiacu, w piatkowe wieczory (zamiast klubu - kuchnia, a potem kanapa, film, ksiazka).
    A rybe zdecydowanie wole pieczona niz w occie. Znaczy, jeszcze mloda jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. To nie są optymistyczne wiadomości, wygląda na to, że młodość ma idzie w zapomnienie:) I to bardzo stanowczo. Zabiłabym dzisiaj za pieczonego pstrąga...

    OdpowiedzUsuń
  24. Hmm... W sumie, to mam dwie oznaki starzenia się. Kuchnia zamiast klubu, i kwiaty zamiast wina. Tyle, że sporo butelek tego szlachetnego trunku stoi leżakuje na stojaku, więc... Nie jestem pewna, czy to się liczy ;)
    A ryb w occie nie lubię. Może kiedyś, jak już się zestarzeję ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pstrąg w zalewie octowej... Powiem (napisze) tak: ja jestem tradycjonalistka (z wiekiem coraz większa i twardsza), na Wigilię u mnie wszystko własnego wykonania - i śledzik w oleju, i łazanki do grzybowej, i pierogi... Dalej nie będę, bo to nie mój blog. W tym (ach! zeszłym!) roku skusiłam się na sandacza w zalewie octowej, w słoiczku, z jakiegoś gospodarstwa na Mazurach. Był pyszny i natychmiast zaczęłam główkować, jak by tu w przyszłym (ach! w tym!) roku samej takiego sandacza albo innego szczupaka zalewą octową potraktować. Jak zobaczyłam przepis na pstrąga, to aż podskoczyłam z radości, ale... tylko jeden dzień? A jak by chcieć go zapakować do słoika i chcieć, żeby kilka dni, tydzień? Aniu, jest na to jakiś sposób?

    serdeczności,

    iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona, ten na pewno nie może dłużej leżeć, bo to wyraźnie zaznaczyli w książce nawet, pewnie chodzi o to, że ryba wtedy rozmięka zupełnie.Ja nie znam sposobu na przechowanie takiej octowej rybki, bo dopiero zaczynam z nimi przygodę, ale myślę,że na pewno takowy jest, przeciez sprzedaje się takie ryby!

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź, będę szperać. Rybka była naprawdę pyszna (ta wigilijna, Twojego pstrąga jeszcze nie próbowałam, ale na pewno zrobię, wszak karnawał się kończy i postny czas przed nami, a ryba, choćby nie wiem jak smakowita, to post i już), zajrzę do starej Kuchni Polskiej, a nuż...

      serdeczności

      iwona

      Usuń
  26. Uuuu, wszystkie 5 oznak odhaczone, łącznie z "Działkowcem" :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetne symptomy, mam jeszcze nie wszystkie, ale to wyłącznie zasługa, że nikt nie ma w okolicy prenumeraty Działkowca, ale cóż trzeba przyznać piękna ta starość ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. To nie starość, to dojrzałość! pstrąg palce lizać. Ja się piszę!

    OdpowiedzUsuń
  29. starzeję się :)) i dobrze mi z tym... :))

    OdpowiedzUsuń
  30. O rany, to ja się starzeję gdzieś od 5 rż, kiedy to "Działkowca" znalazłam w szafie babci i oderwać się nie mogłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. "25" czego ? w przepisie zabrakło. Domyślam się ml?

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na ogromną ilość spamu, jaka zalewała blog, musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową. Za uciążliwości z tym związane przepraszam.