Oswoić kompot jabłkowy

Kompocik z jabłek
Z ostatniej partii jabłek, które zebrałam podczas wyprawy w "krzaczory" (klik) ugotowałam dla Olusia kompot. Kiedyś byłam sceptycznie nastawiona do wszelkiej maści kompocików, bo kojarzyły mi się ze słodkimi ulepkami, ale pewnego razu  mama przygotowała garnek tego napoju dla Olka. I chociaż gotowane jabłka to moja trauma z dzieciństwa, te antypatie smakowe się nie powtórzyły i Olek popijał go z wielką chęcią.


Nasza wersja nie zawiera cukru, za to pachnie korzeniami, bo dorzucam do niej kardamon i cynamon. Jeśli jabłka są wyjątkowo kwaśne, dodaję odrobinę miodu. Najwięcej smaku mają malutkie, kwaskowate jabłka, więc lepiej poszukać na targu owoców od babulinki niż kupować napompowane atrapy z marketu albo po prostu ogołocić jakąś zaprzyjaźnioną jabłonkę. Z braku małych jabłuszek, polecam szarą renetę - daje przyjemną kwasowość. Jako że małe dzikie jabłuszka mają dużo pektyny, kompot robi się trochę gęsty (to miłe uczucie dla podniebienia).

Kompot jabłkowy z korzeniamiKORZENNY KOMPOT JABŁKOWY

1 kg jabłek
2 ziarna kardamonu
duża szczypta cynamonu
opcjonalnie: 1 łyżeczka miodu

Obieram jabłka ze skórek i pozbawiam szypułek, kroję w ćwiartki. umieszczam w dużym garnku, zalewam wodą (ok. 3 cm powyżej powierzchni owoców), dodaję przyprawy. Gotuję jabłka do momentu, gdy będą miękkie. Odcedzam kompot, jeśli trzeba, dosładzam miodem. 



Etykiety: , , , ,